instagram

Nie tylko statystyki

Jeżeli nadal dostaję groźby pozwów za treści jakie tutaj prezentuje, to znaczy że ktoś jednak czyta, a nie tylko nabija statystyki.

Jest to dobra informacja, bo chociaż poglądy jakie prezentuje na blogu to jest wyłącznie moja prywatna i jakże niszowa w zamyśle opinia, to jednak nie poruszam tutaj tematów tylko dla siebie. Nawet jeśli większość artykułów służy jedynie temu, aby w jakiś sposób zabezpieczyć fakty przed zniekształceniami pamięci, a dokumentację przed zagarnięciem lub zafałszowaniem, to jednak jedyna gwarancja jaką daje przechowywanie wspomnień w Internecie właśnie to obecność wielu oczu, które czytają, indeksują i archiwizują.

Blog bez czytelników nie różni się przecież od pamiętnika który może spłonąć w szufladzie, albo od pliku w komputerze, który może zarekwirować policja. Dopiero czytelnicy i dowody ich czytelnictwa wnoszą nową wartość, a indeksowanie i archiwizowanie treści dokonywane przez wyszukiwarki internetowe stanowią zabezpieczenie przed utratą treści. Z mojego własnego doświadczenia chociażby wynika że publikacja treści w Internecie jest jak księga wieczysta – publiczna dostępność określonych treści dostępnych w określonej dacie to najtańszy i najszybszy sposób zabezpieczenia się przez fałszywymi zarzutami oszustwa, niedopełnienia obowiązków, a czasami nawet zarzutami przestępczych intencji.