instagram

PR 2 Ds 359/14

Niewiele osób wie, bo nie jest to temat towarzyski, ale w 2014 r. stanąłem pod zarzutem składania nierzetelnego (fałszywego) oświadczenia na szkodę Zachodniopomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A., która wskazywała szkodę w wysokości około 700 tysięcy złotych. Prokuratura domagała się zwrotu kwoty rzecz ZARR S.A. w zamian za umorzenie postępowania.

Owe siedemset tysięcy złotych, których ostatecznie domagała się prokuratura stanowiły zresztą podstawę zwolnienia prezes ZARR S.A., która kierując agencją rzekomo nie umiała przedstawić żadnego planu naprawczego, w sytuacji złych wyników finansowych ujawnianych od 2015 r., a ostatecznie zamykając budżet agencji pod kreską na kwotę …700 tysięcy złotych właśnie.

Faktycznie żadnej istotnej dokumentacji ani projektu, ani żadnej spółki nie sprawdzano. Gdyby sprawdzano, to pewnie ustalono by, że wskazane spółki zupełnie inaczej się nazywają niż ustalono w trakcie wielomiesięcznej pracy nad uzasadnieniem zarzutów… Faktycznie postępowanie z pisemnego zawiadomienia podpisanego przez prezes ZARR Magdalenę Kotnis od początku dogadywane było telefonicznie z prokurator Agatą Karwowską z prokuratury rejonowej Szczecin-Śródmieście pod sygnaturą 2 Ds 359/14. Ja nie miałem jak się bronić, albowiem w tych rozmowach nie uczestniczyłem. Nikt nie wzywał mnie do złożenia jakichkolwiek wyjaśnień, nikt nie pozwolił mi nawet na uzyskanie kopii akt. Pozwolenie na wgląd w akta uzyskałem dopiero po tym gdy złożyłem wyjaśnienia, a wyjaśnienia składałem dopiero po tym kiedy przedstawiono mi już gotowy dokument opisujący zarzut rzekomego przestępstwa. Moje wyjaśnienia nie miały zatem żadnego wpływu na to co mi się zarzuca, nawet jeśli prokurator na tym etapie zorientowała się, że popełniła błąd. Dopiero sąd – postanowieniem z 2019 i następnie z 2020 r. – zakończył dramat angażujący wielkie siły prokuratury i policji zmierzające do wsadzenia mnie, a po drodze zabezpieczenia mojego mienia na kwotę odpowiadającą rzekomej stracie wynikającej z rzekomego przestępstwa, a także nieudanych przeszukań i aresztowań – bezskutecznie usiłowanych już po rzekomym ustaleniu wszystkich okoliczności rzekomego przestępstwa, a mających na celu rzekome zapewnienie prawidłowego biegu postępowania przygotowawczego.

Postępowanie prokuratury zmierzające do odzyskania środków utraconych przez ZARR S.A. wiązało się z tym że musiałem porzucić pracę nad klientami spółki na Malcie, a następnie upadłością mojej spółki, która według zeznań wszystkich jej ówczesnych pracowników nie była w stanie funkcjonować w sytuacji gdy pracownicy wymówili swoje obowiązki w związku z postawieniem zarządu pod tak ciężkimi zarzutami. Ja zająłem się wyjaśnianiem absurdalnych zarzutów, a w tym czasie spółka utraciła możliwości konkurowania w swoim obszarze działalności, w związku z czym kilka tygodni po moim powrocie musiałem zgłosić jej upadłość.

Co istotne, ja w pismach kierowanych do prokuratury i ZARR ostrzegałem zresztą bardzo wyraźnie, że w tamtym czasie wszczynanie i kontynuowanie tego postępowania nieuchronnie wiązać się będzie z koniecznością złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości spółki, co zresztą zapisano w oficjalnych instrukcjach zarządu. Same czynności z prokuraturą dla mnie oznaczały konieczność porzucenia spraw spółki i relokację trzy tysiące kilometrów od miejsca zamieszkania, utratę kontaktu z klientami spółki, a także przyjaciółmi w moim miejscu zamieszkania na Malcie, a także z niektórymi pracownikami w Polsce, którzy po wielokrotnych i stresujących przesłuchaniach zwyczajnie odmówili mi kontaktów. Prywatnie rozstałem się wówczas z moją partnerką – szczerze głównie aby nie angażować je w to, co będzie działo się w kolejnych latach oraz w związek z człowiekiem, jakim zostanę kiedy to wszystko się skończy.

Przedstawienie zarzutów nie zakończyło się przesłaniem aktu oskarżenia, natychmiastowym zawieszeniem postępowania na lata. Prokuratura nie chciała przesłać aktu oskarżenia do sądu, ponieważ już w trakcie prok. Karwowska zorientowała się, że zarzuty są pozbawione sensu i logiki, a po przedstawieniu zarzutów ze zwykłego wstydu odmawiała sporządzenia fotokopii Prokuratura w obawie przed publikacją materiałów i kompromitacją swoich poczynań odmawiała możliwości ich kopiowania, choć nie odmawiała nikomu dostępu do akt sprawy z możliwością ich czytania. Pomimo natychmiastowego zawieszenia postępowania prokuratura, dopiero po jego zawieszeniu prokuratura ogóle zaczęła zbierać dowody na popełnienie czynów jakie już mi zarzuciła nie posiadając na nie żadnych dowodów… Pozyskiwanie dowodów po zawieszeniu postępowania jest zresztą wprost zabronione w kodeksie karnym, ponieważ to technika stalinowska… Postępowanie zawieszono na lata, a moje wnioski o stwierdzenie przewlekłości pozornie zawieszonego postępowania pozostały bez pozytywnego rozpoznania.

Bezzasadne oskarżenie zostało zatrzymane dopiero pięć lat po przedstawieniu zarzutów… oskarżenie odrzucono na jednym posiedzeniu postanowieniem Przewodniczącego Sądu Okręgowego w Szczecinie, który zwrócił uwagę iż do zarzucanego przestępstwa nigdy nie mogło nawet dojść, albowiem ZARR S.A. nie mogła zostać wprowadzona w błąd takim lub innym oświadczeniem składanym w trakcie realizacji jakiejkolwiek umowy, albowiem nigdy nie była stroną żadnej umowy, jaka wiązała jakąkolwiek moją spółkę z tą instytucją, a zatem ja podpisując w imieniu jakiejkolwiek spółki rzekomo nierzetelne oświadczenie nie mogłem być sprawcą takiego przestępstwa, jakie mi zarzucono… Wystarczyło przejrzeć jeden dokument aby na jednej rozprawie stwierdzić że prokuratura błędnie wskazała pokrzywdzonego, a z takim błędem zarzuty nie mogły być nawet postawione, nie wspominając o braku możliwości kontynuowania postępowania karnego… Postępowanie i sprawa sądowa trwały jednak pięć lat…

Prokuratura bardzo szybko zorientowała się, że w tym postępowaniu zaliczyła dzwona i nigdy nie zakończyła sprawy PR 2 Ds 359/14, chociaż była zobowiązana przedstawić akt oskarżenia do sądu. Zamiast tego zapowiedziała wzmożenie sił i środków i wznowienie postępowania z nowymi zarzutami, ponieważ jak usłyszałem w prokuraturze: “dla prokuratury jest to teraz sprawa honorowa”… Po zaangażowaniu jednostek prokuratury okręgowej i regionalnej faktycznie zaczęła je znacznie rozszerzać o teorie, które sama uzasadniała rzekomym spiskiem, o czym w dalszej części tutaj: