Bez kategorii

Bez dzieci

· 2 minuty czytania

Z dziećmi jest trudno, ale bez dzieci byłoby trudniej.

Bez dzieci nie byłoby przyszłości. To niby oczywiste sprawy, ale bez dzieci nie byłoby złudnej nawet szansy na naprawienie błędów, ani kontynuowanie kierunków. Nie byłoby dla kogo, co wpływa zarówno na to co z dziećmi łatwiej, jak i na to, co z dziećmi trudniej jednocześnie.

Nie spodziewam się, że moje dzieci będą kontynuować moją pracę, bo mojej pracy już nie będzie, ani mojego zawodu. Zawodu, który już tylko w ciągu mojej kariery co kilkanaście lat ulegał redefiniowaniu. Spodziewam się jednak, że moje dzieci będą jednak nieść dalej jakąś część moich wartości: rzeczy, które przez całe życie uważałem za ważne i słuszne jednocześnie.

Ludzie mają proste potrzeby, ale wraz z ich spełnianiem potrzeby ludzi rosną. Ostatecznie na szczycie piramidy tych potrzeb, chcemy być kojarzeni z czymś co przetrwa. Jeżeli ktoś tego nie rozumie to znaczy że ma inne potrzeby i jeszcze do poziomu takich potrzeb nie doszedł, co jednocześnie nie oznacza, że kiedyś nie dojdzie.

Bez dzieci nie da się zbudować niczego co przetrwa, bo bez nadzoru ludzi, inni ludzie o innych wartościach przejmą kontrolę nad tym, co chcielibyśmy po sobie zostawić. Jeżeli doszliśmy do takiego poziomu, że zależy nam na budowaniu czegoś, co nas przetrwa, to nasze dzieci mogą być strażnikami wartości i tego, co po sobie pozostawimy.

Czasami tylko dzieci mogą być tego gwarantami, co oczywiście nie znaczy że będą.