instagram

Biznes w Polsce

Prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce to ryzyko na granicy szaleństwa. Trudności jakich nastręcza otoczenie biznesu w Polsce dotyczą tak sfery mentalnej, jak i prawnej.

Wizerunek przedsiębiorcy w tym kraju niszczony był od lat komunizmu, ale również i w obecnych czasach wielu młodych ludzi, zwłaszcza na tzw. prawicy, reprezentuje poglądy skrajnie lewicowe, właściwie marksistowskie – bezmyślnie powtarzając właściwie bezsensowne zarzuty jakie prywatnemu kapitałowi czynił Lenin.

Tak jak w latach dziewięćdziesiątych prawdziwym utrapieniem przedsiębiorców była dla nas powszechna korupcja, tak w dzisiejszych czasach zagrożeniem jest system prawny od lat niszczony przepisami celowo tworzonymi w ten sposób aby możliwe było ich stosowanie w różnych przypadkach oraz interpretowanie na wiele sposobów. Przykładowo ustawa o podatku dochodowym to prawdziwa „wieża Babel”, w której kolejne przepisy na przestrzeni ostatnich 20 lat jedynie dodawano bez żadnego uporządkowania przepisów już obowiązujących. Ustawa o podatku od wartości dodanej (VAT) to klasyk, w którym całe rozdziały naszpikowane są samymi określeniami, które nie tylko są dwuznaczne, ale wieloznaczne. Dość powiedzieć że sama ustawa spisana jest na dokumencie cienkim jak zeszyt, a komentarz do ustawy to sześć tomów po kilka tysięcy stron każdy.

Wiele innych przepisów nie dotyczących wprost sfery działalności gospodarczej stosowanych jest powszechnie przez prokuraturę i urząd skarbowy – najczęściej wymienianych jako instytucje w największym stopniu zagrażające przedsiębiorczości.Z własnego doświadczenia jako przedsiębiorcy z lat dziewięćdziesiątych mogę powiedzieć że niektóre jednostki tych instytucji, np. Prokuratura Rejonowa Szczecin Śródmieście czy Pierwszy Urząd Skarbowy w Szczecinie to w tamtych czasach niemal wyłącznie marskiści, maoiści i troksiści. Tylko tutaj przytaczałem historie i dokumenty z których do dzisiaj huczy Internet, czyniąc je tym śmieszniejszymi iż nie ma niczego obraźliwego w ich postawie – oczytani i wykształceni urzędnicy tych instytucji prezentują siebie jako prawdziwy ideowcy.

Do roku 2004 Polscy przedsiębiorcy żyli na terenie zamkniętym. Dopiero wejście Polski do Unii Europejskiej otworzyło nowe szanse przed przedsiębiorcami, wprowadzając jakże znienawidzoną przez klasę urzędniczą – zasadę swobody przepływu kapitału i osób. Ja również po 6 latach prowadzenia biznesu w Polsce skorzystałem z tej wolności i dołączyłem do tłumu jaki w Polsce szturmował Wielką Brytanię po wejściu do Unii Europejskiej, co dla wielu z nas stanowiło o wolności jaką czuł tłum napierający na mur berliński po upadku komunizmu. Po siedmiu latach spędzonych w Wielkiej Brytanii na pewnym etapie mogłem powiedzieć że połowę dorosłego życia spędziłem w wschodnio-europejskiej mentalności, a drugą połowę w anglosaskiej. Czas spędzony w Wielkiej Brytanii miałem okazję podzielić (niemal po połowie) na rozwijaniu biznesu.

Z perspektywy niewielkiego miasta i bardzo małego biznesu prowadziłem rozmowy i interesy głównie z przedstawicielami średniego biznesu, a także jako pracownik tej części świata finansów, która w Wielkiej Brytanii zaliczana jest do największego formatu. To może właśnie czas spędzony w Londynie, wśród inżynierów finansowych londyńskiej giełdy, ale również bankowców i inwestorów – pozwolił mi najlepiej zrozumieć ten kapitalizm, jaki do Polski nigdy nie dotarł (a pewnie nie dotrze nigdy). Dopiero trzy lata spędzone w Londynie pozwoliły mi na moment refleksji i dostrzeżenie iż skrajności kapitalizmu, ale przede wszystkim mentalności, pozwoliły mi na właściwy dystans i ocenę ograniczeń, ale i wypaczeń kultury anglosaskiej i (współczesnego) kapitalizmu, ale również kultury wschodnio-europejskiej, ale również i (współczesnego) socjalizmu.

Dzisiaj większość rodzimych przedsiębiorstw, zwłaszcza z branży innowacyjnej (high tech, med tech, fin tech) zakładanych jest w Polsce. Pewne kraje dominują wśród najbardziej rozpoznawanych startupów (z własnego doświadczenia w Szczecinie: Wielka Brytania – Taskscape Ltd, Tidio Ltd), a inne kraje w ogóle otwierają jedyne możliwości (z własnego doświadczenia w Szczecinie: Malta – Lemon Demon, itd.). Biznes poza Polską dla tego rodzaju działalności to konieczność, bądź z uwagi na dostępność zasobów, koszty operacyjne czy wręcz regulacje prawne, które są nieosiągalne lub zwyczajnie niemożliwe w Polsce. Obecnie nawet firmy, które celebrują przywiązanie do danego miasta (z własnego doświadczenia w Szczecinie IAI S.A.) operują formalne oddziały poza Polską (Wielka Brytania, Niemcy).