instagram

Co mnie zajmuje

Nie wiem co odpowiedzieć kiedy  pytają się czym się zajmuję, bo nie wiem nawet co mnie zajmuje. Dzisiaj już nic mnie nie zajmuje, a także nie robię żadnych planów. Precyzyjniej mówiąc: już nie robię takich planów, a jeszcze ściślej: nie mam prawa. Wiele osób obserwuje mnie na tle różnych krajobrazów, w różnych budynkach, w różnych pojazdach, różnych sceneriach – domyślając się co nowego sobie planuję, co nowego mnie aktualnie zajmuje. Faktycznie jednak wbrew własnym planom dzisiaj jestem obserwatorem w tym układzie. To dzisiaj co robię to jedynie bierne obserwowanie, dokumentowanie, opisywanie rozwoju sytuacji, łączenie informacji ze sobą, publikowanie materiałów.

Ja od 2015 r. jestem na pewnego rodzaju emeryturze. Nie mogę obecnie funkcjonować inaczej. Nie mam zdrowia, ani czasu żeby wykonywać żadnej innej pracy oprócz obserwowania: robienia zdjęć mojego otoczenia, publikowania dokumentów, opisywania przemyśleń i bieżącej rzeczywistości.

Oprócz tego że nie mam zatem możliwości, nie mam również chęci, a szczerze mówiąc również niezbędnej odwagi aby zajmować się wszystkim tym co robiłem przez całe życie. Od 2015 r. w którym oskarżono mnie o przestępstwo, jakiego miałem dopuścić się w swojej karierze zawodowej – złożenie fałszywego oświadczenia w celu uzyskania dotacji/kredytu. Oskarżenie okazało się kompletnie nieuprawnione i bezpodstawne prawomocnym wyrokiem sądu. Od tego czasu nie mam zaufania do tego kraju w zakresie jakiejkolwiek pracy zawodowej, w której miałbym składać jakiekolwiek oświadczenia pisemne, chociażbym miał wystawiać paragony lub jedynie potwierdzać swoją obecność. 

Od 2017 r. w którym bezpodstawnie oskarżono mnie o cały szereg oszustw i innych przestępstw, tym razem w ramach prowadzonej działalności gospodarczej – w związku z czym od tego czasu pozbawiono mnie zaufania do kraju w zakresie zdolności ochrony prowadzenia legalnej działalności gospodarczej. Jestem zawieszony w funkcji dyrektora, do czasu zwrócenia mnie do mojego macierzystego kraju, a nadto mam podstawy obawiać się o swoje zdrowie w związku z ryzykiem pociągnięcia do odpowiedzialności karnej za całkowicie legalną działalność gospodarczą.

Od 2019 r. w którym bezpodstawnie oskarżono mnie o kradzież informacji jakie opublikowałem w ramach mojej działalności dziennikarskiej, nie mam zaufania do zdolności ochrony tego kraju przed nieuprawnionymi atakami na całkowicie legalną społeczną działalność dziennikarską. Obecnie jestem na urlopie od pracy dziennikarskiej, nawet jeśli działalność ta prowadzona była społecznie.

Nie czuję żadnego obowiązku wykonywać żadnej pracy, jaką wykonywałem jeszcze wcześniej i żadnej pracy zawodowej czy działalności gospodarczej jakie wykonywałem w moim kraju – tylko po to aby liczyć na jakiś inny rezultat, niż ten który doprowadził mnie do urazu spowodowanego traumą. Nie mam żadnego powodu aby zmieniać moją pracę zawodową, działalność gospodarczą, albo sposób wykonywania albo pracy zawodowej albo działalności gospodarczej. Najpewniej gdybym mógł podejść do pracy zawodowej lub działalności gospodarczej – prowadziłbym ją dokładnie tak samo jak wcześniej.

Nie mam żadnego powodu aby wierzyć temu krajowi, że ocena tej pracy zawodowej byłaby inna niż ta której dokonano w 2015 r. stawiając nieuprawnione zarzuty. Analogicznie moja działalność gospodarcza prowadzona byłaby analogicznie do sposobu, który w 2017 r. sprowadził na mnie kolejne nieuprawnione zarzuty (oparte zresztą na sfabrykowanych dowodach). Sprawcy wieloletniego postępowania zakończonego całkowitym uniewinnieniem do dzisiaj pozostają na wolności. Państwo nie wybrało ścigać ani przekroczenia uprawnień, ani fabrykowania dowodów przeciwko mnie.

Nie znalazłem się w tym kraju z własnego wyboru, a jestem tutaj pod przymusem wynikającym z pisemnego wezwania do stawiennictwa na każde wezwanie prokuratury w ramach prowadzonych przeciwko mnie seryjnych postępowań karnych. Mam obowiązek przebywać w tym kraju pod groźbą aresztu, ale nie mam obowiązku narażać się na kolejne zmyślone zarzuty oraz odpowiedzialność karną, jaka akurat w tym kraju grozi człowiekowi za prowadzenie działalności zawodowej lub działalności gospodarczej lub działalności dziennikarskiej.

Nawet jeśli wykonywanie każdej pracy w każdym kraju wiąże się z określonym ryzykiem popełnienia błędów, ulegnięcia wypadkowi za które każdy z nas musi zapłacić lub od których jest ubezpieczony. Ja popełniam wiele błędów w prowadzonej działalności, w tym również pewne kategorie łamania prawa, ale ogólna – dowolna odpowiedzialność karna za przestępstwa których się nie popełniło w tym się nie mieści. W prowadzonych przeciwko mnie postępowań od razu niemal na pewno wiadomo iż żadnej odpowiedzialności nie poniosę, ale zagrożenie dla mojego zdrowia jest całkiem realne.

Państwo miało okazję i wybór aby albo wspierać moje przedsięwzięcia albo wspierać wyprowadzanie majątku. Mimo wsparcia tak wielu moich biznesów tak wielkimi środkami, mimo pisemnego ostrzegania przeze mnie o konsekwencjach stawiania bezpodstawnych zarzutów i prowadzenia nieuzasadnionego postępowania, prokuratura wybrała jednak zaorać lata inwestycji – wliczając moje zaufanie i zaangażowanie, a przy okazji doprowadzenie do katastrofy gospodarczej w rozmiarze kilkudziesięciu milionów złotych i na szkodę kilkudziesięciu tysięcy osób.

Wszystkie pisemne ostrzeżenia, jakie kierowałem do odpowiednich organów przestrzegając przed konsekwencjami zignorowano w sposób świadomy tylko po to aby prowadzić postępowania z góry skazane na niepowodzenie. Patrząc jak bezpodstawne były to zarzuty podejrzewam że celem prowadzenia postępowania było samo jego prowadzenie, a także pozbawienie mnie możliwości powrotu do moich zajęć oraz powrotu do mojego kraju.

To nie moje postępowanie, a świadoma decyzja prokuratorów doprowadziła do zmaterializowania zapowiadanej przeze mnie katastrofy, wliczając konsekwencje gospodarcze i majątkowe dziesiątek tysięcy osób, przy okazji dla najmłodszych członków mojej rodziny, których na pewnym etapie prokuratorzy nawet próbowali ścigać celem ustalenia adresu zamieszkania… nie wiem, być może wezwania kilkulatka na przesłuchanie4?

W efekcie dzisiaj moje zaufanie do bezpieczeństwa prowadzenia jakiejkolwiek legalnej działalności zawodowej czy jakiejkolwiek legalnej działalności gospodarczej w tym kraju nie istnieje. Samo narażenie dzieci na policyjne najazdy miejsca ich zamieszkania to zbyt wiele, nawet jeżeli wiadomo że nie mieszkają ze mną. Biorąc pod uwagę pisemne ostrzeżenia i kompletną bezpodstawność zarzutów jest jedynie wyborem prokuratury aby prowadzić postępowania karne jedno za drugim – jedynie w celu sprowadzenia jakiś ograniczeń w zakresie mojego własnego funkcjonowania zawodowego, gospodarczego czy dziennikarskiego lub ograniczeń w zakresie funkcjonowania mojej rodziny.

Postępowania które prokuratura wybrała prowadzić mimo iż została pisemnie powiadomiona iż prowadzić je będzie kosztem odebrania dziesiątkom tysięcy osób ich majątku, sprowadzenia na nich iście zaporowych podwyżek cen, a także konieczność zwrotu dotacji europejskich przez ministerstwo finansów, a wszystkich pozostałych podatników na utratę przychodów budżetowych

Idąc naprzód możemy jedynie oglądać i dokumentować rozmiary tej katastrofy, której wielkość ujawniana jest w każdym roku w kolejnych ogłoszeniach przejmowania majątku przez zagraniczne podmioty, podnoszenia cen za korzystanie z tego majątku klientom polskiego sektora publicznego, a także prywatnego. Moja rola w życiu obecnie to jedynie przyglądać się konsekwencjom, które sam wskazałem: dokumentować rozmiary tej katastrofy, pokazywać szkody wyrządzone podatnikom.

Nic z tych rzeczy, które dokumentuję i pokazuję publicznie nie świadczy o moich planach czy zajęciach. Paradoksalnie w latach w których wykazałem sądownie iż nie jestem beneficjentem zarzucanych mi przestępstw, dzisiaj mogę ogłosić iż jestem niezamierzonym beneficjentem konsekwencji stawiania mi nieuprawnionych zarzutów. Moje życie dzisiaj jest prostsze i łatwiejsze, nie wymaga starania się i poświęcania długich godzin na budowanie niczego.

Ja zajmuję się artykułami i zdjęciami pokazującymi jak wygląda życie i rzeczywistość powstała w efekcie zmian jakie nastąpiły po 2015 r. Ja sam, zgodnie z zapowiedziami konsekwencji jakie opisałem pisemnie i przedstawiłem na piśmie – żyję wyłącznie ze środków publicznych, czyli tak jak zapowiedziałem prokuraturze przestrzegając przed wszczynaniem nieuzasadnionych postępowań przeciwko mnie lub mojej rodzinie.

Jest moim celem aby dokumentować moje życie, w szczególności w zakresie najszczęśliwszych momentów, ale również zrealizowanych podróży, budowanych nieruchomości, osiągnięć biznesowych oraz naukowych. Ma to szczególne znaczenie w zakresie dokumentacji którą publikuję obecnie, nawet jeśli dotyczy wcześniejszych okresów w których zwyczajnie nie było na to czasu.

Mogę w końcu udokumentować nieuzasadnione, a także jak wyraził się sąd: “kompletnie bezzasadne” zarzuty które miały uderzyć w moją osobę, ale po latach mogę w końcu pokazać że tak naprawdę w największym stopniu ostatecznie uderzyły w interes podatnika, który przez niemal dekadę inwestował w kilkadziesiąt projektów realizowanych przez kilkadziesiąt firm, których majątek został już wyprowadzony z inicjatywy i na skutek działalności prokuratury.

Nie chcę, nie mogę i nie zamierzam pokazywać tego, że  w większym stopniu aniżeli ja osobiście, zaatakowana została moja rodzina, w tym moje byłe partnerki, które prokuratura wciągnęła w postępowanie karne w zemście za ich brak współpracy w zakresie fabrykowania zarzutów przeciwko mnie – stawiając równie nieuprawnione zarzuty, a także kierując się motywacją zemsty, co uczyniło je nadto kompletnie bezprawnymi.

Ucierpiały również dzieci, o których prokuratura wiedziała, bo informacje o sytuacji rodzinnej pozyskuje się podczas przesłuchania. Dzieci w ten sposób zostały pozbawione środków do życia jakie pochodziły z mojej działalności zawodowej, a pośrednio z mojej działalności gospodarczej, o czym prokuratura również wiedziała albowiem pisemnie informowałem ją o konsekwencjach jakie sprowadzą na życie dzieci, zabezpieczając mienie mojej spółki, mieszkania, a także nakazując mi pozostanie w kraju trzy tysiące kilometrów od mojej pracy i pozbawiając mnie tym samym dochodów.

Paradoksalnie jednak to, co mogę pokazać to że w tym przypadku rozstrzygnięcie postępowań wymierzonych przeciwko mojej działalności zawodowej i działalności gospodarczej to okres nieprawdopodobnego niemal wręcz rozkwitu sukcesu działalności gospodarczej moich partnerek, w tym budowy domów, zakupów działek i pojazdów oraz radykalnego podniesienia statusu życiowego naszych wspólnych dzieci.

Jak wiadomo z dokumentacji wszystkich zakończonych postępowań karnych przeciwko mnie, to spółka w Londynie, której własność mi przypisywano, a faktycznie okazała się od zawsze być własnością mojej byłej żony – w w tym okresie pięciokrotnie zwiększyła obroty. Natomiast jak można samodzielnie sprawdzić, fundacja mojej byłej partnerki podwoiła sumę uzyskanych dotacji, w tym pięciokrotnie zwiększyła sumę datków wpłacanych na rzecz fundacji przez zagraniczne podmioty.

Paradoksalnie zakończenie postępowań karnych, w których na ławie próbowano lub wręcz posadzono również moje partnerki, to okres również pozytywnych konsekwencji tych postępowań, przynajmniej w wymiarze ich sukcesu. W szczególności zacieśnienia naszej osobistej współpracy, w tym współpracy w zakresie wspólnego korzystania z ich sukcesu i majątku, a także zacieśnienia współpracy w zakresie wychowania i opieki nad naszymi dziećmi.

Niezamierzonym efektem tych postępowań jest zaciśnięcie więzów rodzinnych, co jest uzasadnione w sytuacji w której cała rodzina poczuła się w jakimś sensie zagrożona. Ja radykalnie zwiększyłem moje zaangażowanie w wychowywanie dzieci stając się częstszym gościem w ich domach, a także regularnym opiekunem na wspólnych wyjazdach organizowanych przez miejsca pracy ich matek lub wyjazdów rodzinnych organizowanych przez moich rodziców. 

Ja więcej myślę nad sensem tego wszystkiego i rozumiem że to, za co faktycznie prokuratura chciała mnie ukarać nie może być rozstrzygnięte przez żaden sąd. Częściej jednak opisuję swoje przemyślenia, swoje motywacje. Chętniej dziele się tymi przemyśleniami, chętniej robię zdjęcia pięknych krajobrazów, moich dzieci, ich matek. Wszystko co czytasz i oglądasz bo ja publicznie udostępniam – czytasz i oglądasz bo ja chciałem żebyś to wiedział. Chcę żeby ludzie wiedzieli więcej na temat moich historii, cieszę się z rosnącej liczby czytelników, odwiedzających oraz otrzymuję coraz więcej wsparcia od osób, które coraz lepiej rozumieją moją sytuację.

Wraz z zakończeniem postępowań karnych postanowiłem nigdy więcej nie ryzykować jakiejkolwiek legalnej działalności zawodowej czy działalności gospodarczej, a przynajmniej do czasu odzyskania zaufania do tego państwa żadnej działalności prowadzić nie będę. Jestem pewny, że prowadzenie legalnej działalności powoduje ryzyko odpowiedzialności karnej, której podejmować nie warto. Jak się bardzo szybko okazało znacznie bardziej warto żyć i cieszyć się dobrym życiem na koszt innych.

Paradoksalnie postanowiłem również aby to dobre życie udokumentować równie dobrze jak i pozostałe konsekwencje działalności upolitycznionej prokuratury, tym bardziej iż ostatecznie moje dobre życie sfinansowane jest ostatecznie przecież ze środków publicznych, w tym: państwowych dotacji, opłat patentowych i licencyjnych ponoszonych obecnie głównie przez podmioty publiczne, a zatem przez podatnika.

Finansowanie mojego życia jest zresztą obowiązkiem państwa, które przecież samodzielnie wybrało sprowadzić mnie do zupełnie obcego kraju oddalonego o kilka tysięcy kilometrów aby prowadzić postępowanie, w którym zostałem podejrzanym bez żadnej możliwości składania wcześniejszych wyjaśnień2, a następnie w którym musiałem uczestniczyć jako oskarżony, aby  a w okresie przedłużającego się postępowania karnego bronić swoich praw i wolności.

To państwo podejmuje takie, a nie inne decyzje w zakresie stawiania zarzutów, a wszystkie nasze decyzje, również i te najgłupsze popełniane przez instytucje państwa – niosą ze sobą konsekwencje. W tym przypadku prokuratura nie tylko wybrała popełnić zamierzony błąd, o którym była informowana, ale kontynuowała postępowanie mimo iż na samym jego początku potwierdziła iż jest świadoma błędu, jaki popełniła wszczynając to postępowanie.

Postępowanie wszczynane mimo wiedzy iż jest kompletnie bez sensu, jest postępowaniem instrumentalnym. W tym przypadku nie chodziło jednak aby kogokolwiek skazać, ale chodziło o to aby sprowadzić mnie z powrotem do kraju, co wprost zresztą przyznał zast. prok. rejonowego, który wskazał iż w tym postępowaniu mój pełnomocnik nie będzie mnie mógł reprezentować, jeśli nie będę reprezentował się sam3.

Absurdalność, niedopuszczalność, bezprawność, a także brak podstaw jaki prowadził do oczywistego uniewinnienia angażują wszystkie poziomy prokuratury oraz organa międzynarodowe – angażowane przez polskich prokuratorów. Seria postępowań dotykających najpierw mojej działalności zawodowej, potem gospodarczej, potem dziennikarskiej, a także próby nakłonienia kobiet do składania zawiadomień przeciwko mnie, m.in. w zakresie aktywności zawodowej, alimentacji wobec naszych dzieci – skłaniają mnie do przekonania że nie chodzi o to żeby ukarać przestępstwo, ale żeby jego szukać tam gdzie jego nigdy nie było, a nawet zajmować się ściganiem przestępstw dla samego zajmowania się tym.

Ja nie miałem żadnego udziału w przyczynach stawianiu błędnych zarzutów, prowadzenia postępowania przed prokuraturą rejonową, prokuraturą okręgową, prokuraturą regionalną, sądem okręgowym w Szczecinie, sądem apelacyjnym w Szczecinie, a także przy udziale centralnego biura antykorupcyjnego (CBA) i urzędu do spraw zwalczania nadużyć finansowych komisji europejskiej (OLAF).

Do czasu uzyskania pełnego odszkodowania i zwrócenia mnie do mojej ojczyzny – jest obowiązkiem państwa, aby finansować moje życie w kompletnie obcym mi państwie. Ja nie mam możliwości płacić za postępowanie, ani nie zamierzam pracować w każdym i żadnym autorytarnym kraju, w którym prokuratura działa na polityczne zamówienie. W okresie przejściowym do czasu uzyskania odszkodowania pozwalającego mi na sfinansowanie kosztownego powrotu, to finansowanie jest obowiązkiem państwa, przejściowo przejętym przez fundację, której jestem fundatorem i jednocześnie beneficjentem – korzystając ze środków publicznych przeznaczonych na pomoc osobom w mojej sytuacji.

Do czasu zwrócenia mnie do mojej ojczyzny mam prawo również korzystać z zwrotnych mechanizmów finansowych, w szczególności pożyczek uzyskiwanych z funduszu fundacji na rzecz legalizmu. Pożyczki te są niezabezpieczone, tj. z ich uzyskaniem nie wiąże się badanie zdolności kredytowej pożyczkobiorcy, ani ustanowienie jakiegokolwiek zastawu czy hipoteki na własności, której ja przecież w ogóle nie posiadam. Brak zabezpieczenia tych pożyczek ma bardzo konkretne konsekwencje dla środków publicznych z których udzielane są pożyczki beneficjentom.

Taki sposób finansowania jest uczciwy wobec podatnika, tj. pozostawia podatnikowi wybór między poniesieniem kosztów pełnego odszkodowania pozwalającego mi wrócić do mojej ojczyzny, mieszkać w podobnym standardzie, finansować leczenie traumy – potencjalnie pozwalając mi wykonywać wcześniej wykonywaną pracę, albo wybór ponoszenia bieżących kosztów udzielania mi dotacji i pożyczek, które bez mojego pełnego powrotu do zdrowia i aktywności nigdy nie będą mogły być zwrócone i ostatecznie obciążą również podatnika.

Jedyną praktyczną różnicą jest to że uzyskiwane środki z dotacji i pożyczek mają określone przeznaczenie określone w odpowiednich umowach dotacji i pożyczek, które jasno precyzują cele jakie mogą być finansowane ze środków publicznych. Uzyskanie dotacji lub pożyczki wskazuje zakres celów finansowanych w ramach określonej pożyczki lub dotacji. Szeroki zakres celów ogranicza ich przeznaczenie do moich potrzeb, a wyklucza jednak wiele sposobów pożytkowania środków, wymagając jednocześnie prawidłowego sposobu udokumentowania faktycznego poniesienia wydatków.

W ten sposób właśnie każde zdjęcie każdej podróży, każdego domu, każdego auta, a nawet ostatniej koszuli jaką zobaczysz – dokumentuje zakup sfinansowany ostatecznie przez polskiego podatnika. Każde zdjęcie podpięte jest pod paragon i każdemu zdjęciu towarzyszy dokumentacja odpowiednich rachunków odpowiadających odpowiednim celom mieszczącym się w zakresie dotacji lub pożyczki, jakie muszę przedstawiać i przedstawiam w celu rozliczenia wydatku aby udokumentować faktyczne poniesienie wydatków zgodnie z umową dotacji lub pożyczki, a zatem zgodnie ustawą o finansach publicznych.

Jeżeli moich długów jakie pozostaną w Polsce spłaci z odszkodowania odszkodowania, to ostatecznie nie będą spłacać te długi będzie podatnik, który wypłaca fundacji środki publiczne na realizację jej działań statutowych. W tym drugim przypadku nie będzie już nikogo kto je spłaci, zakładając zakładając oczywiście że moje dzieci, podobnie jak i moje rodzeństwo, w tym ja sam – wybiorą nie spłacać długów swoich rodziców, a pewnie wybiorą mieszkać poza Polską. W tym przypadku jedyna różnica finansowa jest taka że wielkość środków pozostawionych do dyspozycji obarczona jest odsetkami, a nie jest ograniczona, tak jak ograniczona jest wysokość odszkodowania.

Oprócz obowiązku uzyskania paragonu na ostatnią parę skarpet jaką sfinansuję ze środków publicznych ja mam prawo i obowiązek każdą taką parę pokazać publicznie. Osobiście mam nawet chęć aby jako takie, wszystkie wydatki sfinansowane przez podatnika dokładnie wszystkim pokazać. Zależy mi na tym aby publiczne każdy mógł je oglądać. Pokazanie podatnikowi na co wydatkowane są pieniądze publiczne, niezależnie od innych wymogów takiej dokumentacji, leży w najściślejszym, najbardziej oczywistym interesie publicznym.

Zanim wyjdę ze spraw przeciwko mojej działalności zawodowej, spraw przeciwko mojej działalności gospodarczej, spraw przeciwko działalności gospodarczej postanowiłem żyć dobrym życiem pozbawionym stresu czy nawet strachu. Postanowiłem nie czekać, bo te sprawy nie będą miały końca, ale chce również pokazać każdemu, jakim życiem właśnie żyję. To co pokazuję to jednak nie żadne przechwałki. Paradoksalnie nie pokazuję bowiem własnego majątku, którego przecież aktualnie nie posiadam, a jedynie życie z jakiego korzystam. Nie pokazuję niczego, czego ktokolwiek powinien mi zazdrościć, bo moim celem jest pokazanie tylko tego, za płaci podatnik.

W interesie publicznym, nawet w krajach autorytarnych, w których funkcja prokuratora generalnego jest połączona z funkcją partyjną – jest demokratyczna kontrola wybranych przez suwerena władz prokuratury, ponieważ w takich krajach to skarb państwa i reprezentujący go podatnik ostatecznie jest odpowiedzialny za konsekwencje decyzji podejmowanych przez prokuraturę. Prokuraturę, która zresztą sama chwali się podejmowaniem odpowiedzialności politycznej za swoje działania i która samodzielnie wybrała zakomunikowane jej konsekwencje, jakie spowoduje jej własne postępowanie.

Dzisiaj każdy może i każdy powinien dokładnie oglądać publikowane przeze mnie zdjęcia z wakacji, paragony z restauracji, a nawet dokładnie obejrzeć metki na ubraniach. Każdy powinien oglądać to wszystko wielokrotnie obserwując jak ja i moja rodzina korzystamy z dóbr oferowanych przez ten kraj. Każdy powinien dokładnie oglądać zdjęcia naszych pustych zeznań podatkowych, i porównać z płaconymi przez siebie podatkami aby móc podejmować właściwe decyzje w kraju, w którym postępowanie prokuratury określa wynik głosowania w wyborach powszechnych.

Decyzje podjęte przez prokuraturę w 2015, 2017, 2020 r. mają bowiem bardzo długofalowy i długotrwały charakter. Nawet jeśli dobry czas na właściwą refleksję jest zawsze, to refleksja w przypadku prokuratury i nadzorujących ją sądów przyszła po czasie. Ważne jednak aby obserwować na tych zdjęciach, w tych komentarzach – konsekwencje podejmowanych decyzji jakie możemy oglądać teraz, jakie będziemy oglądać za rok, za dwa lata, a także za dekadę lub dwie dekady, a które to są jedynie konsekwencją świadomych wyborów (i zaniechań) podejmowanych już niemal dekadę temu.

Złych decyzji nie da się cofnąć, ponieważ jak w każdym związku, ich trwałą konsekwencją nie są żadne pieniądze, ale relacja zaufania. Zaufania do państwa, którego niezależnie od ilości środków i naprawionych szkód nie da się zwrócić mi, ani mojej rodzinie tak po prostu wysypując na nas przeprosiny i pieniądze. Nie da się również tego zaufania zwrócić moim siostrom, moim dzieciom, które mogą i muszą wyciągnąć własne wnioski z publikowanych przeze mnie historii, relacji zdjęciowych czy komentarzy i wyciągać je będą nawet za pięć dekad.

Jeżeli czegoś możemy w końcu nauczyć się wszyscy z tej historii, a czego na pewno czytając je nauczą się dzieci to pokazać jak czerpać z tego kraju dwoma rękami, a następnie tam napluć: jak wyprowadzić z tego kraju jak najwięcej, a ostatecznie najlepiej również wyprowadzić i siebie. Nikt w naszej rodzinie nie będzie bowiem szanował i nie powinien ufać krajowi, który nie potrafi sam bronić siebie przed garstką zawziętych prokuratorów, którzy swoją drogą wszystko co zrobili źle to, że nigdy nie pogodzili się ze zmianą ustroju albo nawet promują go wprost bez żadnej nostalgii.

Paradoksalnie ja osobiście reprezentuję pokolenie, które w latach dziewięćdziesiątych budowało dobrobyt tego kraju kultem edukacji i pracy, jakie moje pokolenie stawiało najwyżej. Reprezentujemy poglądy zgoła przeciwne do wielu prokuratorów których poznałem, a którzy reprezentują nurt raczej komunistyczny lub jedynie leninowsko-maksistowski. Ludzie w moim wieku swoje przekonania mają prawo przekazać je swoim dzieciom. Tymczasem to, co ja przekażę swoim dzieciom w historiach które dostępne są publicznie, to jak w ustroju państwa mafijnego żyć na koszt takiego państwa, prowadzić dostatecznie dobre i wygodne życie nie wykonując absolutnie żadnej pracy w ogóle.

Ja sam gdybym nie pomylił się w zakresie tego czy warto robić coś dla tego kraju według etosu pracy obowiązującym w moim poglądzie na świat tak bardzo, a wiedział jak bezradni jesteśmy wobec ryzyk wynikających z tego, jak ten jest kraj zorganizowany, to nigdy nie podjąłbym się żadnej pracy. Gdybym miał wiedzę jaka odpowiedzialność karna grozi za uczciwe postępowanie, nie postąpiłbym inaczej prowadząc działalność zawodową, gospodarczą lub dziennikarską, ale najpewniej nie podjąłbym się takiej działalności wcale.

Wiedząc to co wiem dzisiaj, mogę mieć jedynie do siebie pretensje o to iż wyjeżdżając do tego kraju w 2010 r. nie wyciągnąłem żadnych wniosków z pracy i działalności gospodarczej, jaką wykonałem dla tego kraju wcześniej – jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Na pewno sam wyjazd z kraju do mojego kraju dwa lata po tymczasowym powrocie podyktowany był właśnie ograniczonym zaufaniem do sposobu organizacji tego państwa. Wyjazd ten jednak zbiegł się ze zmianami ustrojowymi jakie dokonały się w Polsce w 2015 r. czyniąc ten kraj państwem mafijnym, które w pierwszej kolejności na celownik wybrało ludzi takich jak ja właśnie.

Od czasu mojego ponownego przymusowego przyjazdu do tego kraju mogę nie jestem w tym kraju z własnej woli1. Finansowanie mojego życia przez to państwo, które sprowadziło mnie tutaj pod przymusem i wbrew własnej woli jest w pełni uzasadnione, ponieważ zostałem tutaj sprowadzony pouczony pisemnie o konieczności stawiania się na każde wezwanie upolitycznionej prokuratury, informując mnie pisemnie że muszę w tym kraju przebywać aby na takie wezwania się stawiać pod groźbą aresztowania2 i pozbawienia praw do obrony.

Uzasadnione są wszystkie bezpośrednie konsekwencje tej pisemnej decyzji prokuratury – poczynając od mojego przyjazdu, a także bezpośrednie konsekwencje przebywania tutaj – do czasu zwrócenia mnie do mojego ojczystego kraju. Obowiązek finansowania mojej obecności, w tym finansowania mojego życia i utrzymania moich bliskich jest wyłącznie obowiązkiem tego państwa mafijnego, które postanowiło zabrać mnie z mojego kraju i sprowadzić do siebie żeby postawić zmyślone zarzuty oparte na sfabrykowanych dowodach, jednocześnie obligując mnie pisemnie do stawiennictwa na każde wezwanie.

Fakt, iż kraj ten nie ma obecnie takich środków, ani możliwości na zapewnienie mojego powrotu do mojego ojczystego kraju nie jest tutaj żadnym usprawiedliwieniem dla braku finansowania moich potrzeb. Nie rozumiem tego kraju, nie potrafię w nim funkcjonować, a także nie mam zaufania aby w jakikolwiek sposób partycypować w tym, co się w tym kraju dzieje. Nie oznacza to jednak że w każdej chwili sytuacja ta nie ulegnie zmianie, jeśli ktoś w końcu postanowi obalić ten ustrój, zmienić władze prokuratury, cofnąć krzywdy wszystkim, których autorytarna władza opresjonowała za pomocą skorumpowanych instytucji władzy.

Nie można zarzucać mi że nie chcę partycypować w pracowaniu na rzecz tego kraju, w płaceniu podatków, jeśli fundamentalnie nie rozumiem zasad funkcjonujących w tym kraju, a nawet jeśli rozumiem to się po prostu z nimi nie zgadzam. Zanim nastąpi spodziewany przewrót, a właściwie powrót do państwa prawa, ja muszę oczekiwać najlepszego, ale przygotowywać się na najgorsze – oczekiwać korzystając ze środków publicznych, w sposób nawet sprzeczny z interesem podatnika, co jest w pełni uzasadnione, a także zwyczajnie sprawiedliwe.

Nie zdjęcia z pięknych polskich Tatr czy Bałtyku, a stan konta w Banku Polskim świadczą o moim patriotycznym zaangażowaniu i jego braku. W innym przypadku mógłbym przecież tymi pięknymi patriotycznymi zdjęciami płacić w sklepie, a przecież wiadomo że płaci się z konta, a nie za pomocą zdjęcia. Analogicznie wypis z rejestru działalności, rejestru gruntów świadczy o tym do kogo należy samochód, nieruchomość, a faktura ze sklepu o właścicielu skarpet – nawet jeśli ktoś w tych skarpetach, jadąc takim samochodem i na tle takiej nieruchomości robi zdjęcie – niezależnie kto ma jakie osobiste przekonanie co do tego kto jest faktycznym właścicielem tego, co na zdjęciu.

Podobnie dowód rejestracyjny pojazdu wskazuje jego właściciela a nie takie lub inne najszczersze przekonanie, bo przecież w innym przypadku moglibyśmy wsiąść do dowolnego samochodu na parkingu, co do którego jesteśmy szczerze przekonani. Piękne momenty są w tym przypadku tym co pokazują zdjęcia, bo przecież czy sam brak możliwości finansowania pobytu w górach od razu z góry skreśla czyjeś możliwości, aby docenić ich piękno? Piękno które ja doceniam być może późno w życiu to piękno korzystania z majątku zgromadzonego lub użyczonego mi przez matki moich dzieci. To, co doceniam dość późno, bo zostawiłem na końcu swoich celów to wartość rodziny.

W takim przypadku nikt zwyczajnie nie jest w stanie być we wszystkich swoich nieruchomościach jednocześnie, ani nie jest w stanie jednocześnie prowadzić kilku pojazdów, które posiada. Oczywistym jest że każdy kto posiada więcej niż ma, chętnie podzieli się z innymi – nawet jeśli konkretnie matki moich dzieci w takiej sytuacji wybrały dzielić się tym co ma ze mną jako swoim byłym partnerem – dzieląc się nimi jednak pod pewnymi warunkami określonymi ustawą o finansach publicznych, ponieważ środki którymi się dzielą nie należą również do ich bezpośredniego majątku.

Wydatki jakie ponoszę są ściśle regulowane umowami pożyczek jakie otrzymuję na określonego kategorie kosztów życia, które są refundowane ze środków publicznych, w szczególności pochodzących z funduszy norweskich, funduszu sprawiedliwości oraz bezpośrednich wpłat organów komisji europejskiej. Środki te rozliczane są zgodnie z zasadami określonymi w umowach dotacji i pożyczek, które wskazują konkretne kategorie wydatków jakie mogą być ponoszone z tych środków, a czego szczegółowo wymaga ustawa o finansach publicznych.

Oczywiście ani brak środków na pobyt w hotelu, paliwo, ani gadżety, ani nawet nie płacenie podatków – nie wyklucza możliwości docenienia, podziwiania, ani przebywania w krajach, morzach i górach – nawet w pięknych hotelach, autach i skarpetach, jeśli są przecież podarowane mi przez kogoś innego. Analogicznie zresztą jak brak płacenia składek zdrowotnych nie wyklucza nikogo z prawa i możliwości korzystania z publicznej służby zdrowia, w tym lekarza czy szpitala. Paradoksalnie, dopiero w państwie mafijnym, jakość życia nie zależy od posiadanego stanu konta, ale bardziej niż kiedykolwiek wcześniej od posiadanej wiedzy.

Brak dochodów w moim przypadku szybko pokazał mi że nie ogranicza moich możliwości podróżowania i korzystania z różnych dóbr. Ja sam nie potrzebuję gromadzić żadnych nieruchomości, samochodów, hoteli czy podróży. To wszystko jedynie rzeczy, które są mi użyczane lub pożyczane przez rodzinę, która jedynie koordynuje pomoc publiczną jaką się mi udziela. Pomoc jaką otrzymuję od państwa, ale również moich rodziców, matki moich dzieci, a częściowo również przez moje rodzone siostry, przyjaciół i znajomych, którzy sympatyzują z z celami fundacji, a także moją sytuacją.

Żyję dzięki zaradności moich matek, które organizują większość rozrywek mojego obecnego życia, a także rodziców którzy zapraszają do wspólnego spędzania czasu. To umiejętność docenienia rodziny jest prawdziwym dobrem, które dzisiaj w pewnym sensie gromadzę. Umiejętność docenienia egzotycznej przyrody, cieszenia się z jazdy kabrioletem jest tym co dzisiaj posiadam. Biorąc pod uwagę skalę relatywnego sukcesu, jaki osiągnęła moja rodzina, a również matki moich dzieci – jest oczywistym, że nie są w stanie korzystać ze wszystkich dóbr i uciech, jakie zwyczajnie się im należą.

Nawet jeśli środki te nie biorą się w przypadku mojej rodziny i matek moich dzieci z żadnej wykonywanej przez nie pracy, to nie oznacza że uzyskane są w sposób nielegalny czy jakkolwiek społecznie wątpliwy sposób. Jak się okazuje środki można pozyskiwać w częściowo lub nawet całkowicie pasywny sposób – korzystając z samej wiedzy i kontaktów. Sposobu, który nadto jest znacznie bardziej bezpieczny i długoterminowy, a możliwy jedynie drodze współpracy. Uzyskiwane w ten sposób dochody mają prawo przekraczać nasze prywatne potrzeby, a nawet moje własne oczekiwania.

Sposób pozyskiwania środków stojących za tak dramatycznym wzrostem jakości życia i sukcesem działalności matek moich dzieci najwyraźniej spędza sen z powiem śledczych, którzy w ostatnich latach wymyślali różne teorie oskarżając mnie o działanie wspólnie i w porozumieniu, a także wprost o “spisek” (cytat dosłowny za materiałem dowodowym prokuratury), próbując nakłonić kobiety do współpracy z prokuraturą – grożąc wciągnięciem w postępowanie, a także oskarżając niewinne osoby o defraudacje i oszustwa.


1) patrz k. 315 – pismo OLAF do prokuratury Szczecin-Śródmieście z postępowania 2 Ds 359/14 prok. rej. Szczecin-Śródmieście, patrz k. 105 – notatka urzędowa podkom. Justyna Kaczor KP Śródmieście z dn. 24.03.2015 r. z postępowania 2 Ds 359/14 prok. rej. Szczecin-Śródmieście, patrz k. 113 – postanowienie o przedłużeniu śledztwa z dn 4 maja 2015 r.: “W terminie 3 miesięcy nie udało się zakończyć postępowania w sprawie. W śledztwie zachodzi konieczność przeprowadzenia czynności procesowych z udziałem M. Zagozda… Z uwagi na fakt, że Maciej Zagozda na stałe przebywa na Malcie, przeprowadzenie przesłuchania jego osoby będzie możliwe w dniu 18 maja 2015 kiedy to stawi się on w prokuraturze”.

2) przypomnieć należy iż zgodnie z pouczeniem podejrzanego: “podejrzany ma obowiązek w trakcie postępowania w każdym momencie poddawania się oględziom ciała, badaniom, pobraniu odcisków, fotografowaniu, okazaniu, badaniom lekarskim, zabiegom na ciele, pobrania krwi”, itd. Zgodnie z pouczeniem: “Niespełnienie tych obowiązków może prowadzić do zatrzymania i przymusowego doprowadzenia podejrzanego, jak również skutkować zastosowaniem wobec niego w niezbędnym zakresie siły fizyczynej lub środków technicznych służącym obezwładnieniu.”. Podejrzany obowiązany jest również “wskazać adres do doręczeń w kraju” pod zastrzeżeniem pozbawienia go praw, w tym: zaznajomienia się z korespondencją kierowaną na adres w kraju, składanie wniosków, zażaleń, apelacji z powodu upływu terminów – zgodnie z art 133 par. 2.

3) Zobacz pismo Zastępcy Prokuratora Rejonowego Mirosława Jezierskiego w sprawie odmowy prawa do zapoznania się pełnomocnika z aktami postępowania, przy jednoczesnym udzieleniu prawa zapoznania się tymi samymi aktami przez mocodawcę: https://www.evernote.com/l/ABZevtIcljBNoLbnHXq1ShvSKbHivimmYvU/

4) Zobacz jak podkom. Justyna Kaczor poszukiwała 3 letniego dziecka celem przesłuchania i zebrania dowodów przeciwko ojcu w postępowaniu prokuratury rejonowej Szczecin-Śródmieście sygn. 2 Ds 359/14: https://panstwomafijne.pl/justyna-kaczor/