Przez lata nauczyliśmy się działać mądrzej. Zamiast rzucać się na wielkie, nieogarnięte projekty, zaczęliśmy pracować w mniejszych partiach. W zarządzaniu projektami przeszliśmy na sprinty i krótkie cykle iteracyjne. W zarządzaniu produktem nauczyliśmy się startować z minimalną wersją, która pozwala zbadać rynek bez przepalania budżetu.
W architekturze oprogramowania odeszliśmy od wielkich monolitów na rzecz mikroserwisów. W zakresie samego programowania również stopniowo przestawiliśmy się z jednorazowego budowania wielkich funkcjonalności na mniejsze, częstsze zmiany.
Wszędzie tam, gdzie się dało, zwiększaliśmy granulację – bo to zmniejszało obciążenie poznawcze, pozwalało lepiej rozumieć kontekst i po prostu poprawiało jakość efektów, pozwalając nam na lepsze dopraxowanie szczegółów oraz większe skupienie na różnych aspektach naszej pracy.
To był logiczny i ewolucyjny proces oparty na doświadczeniu. Tak naturalny, że dziś wydaje się oczywisty. właśnie teraz, kiedy mamy do dyspozycji narzędzia generatywnej sztucznej inteligencji z całym jej potencjałem – robimy zwrot w zupełnie przeciwnym kierunku.
Zamiast trzymać się sprawdzonych wzorców, zaczynamy pozwalać modelom AI generować całe funkcje „na raz”. Coraz częściej – całe aplikacje. Wszystko na raz, bez rozbijania na części, bez kontroli kontekstu, bez ewolucji. Po prostu: “wygeneruj mi to”, gdzie “to” często jest kompletnie nie przemyślane. Czy to ma sens?
Nie jestem pewien. Mam pewne wątpliwości. Bo z tego, co obserwuję, AI naprawdę dobrze radzi sobie z prostymi zadaniami. Tymczasem im bardziej kompleksowe zadanie wrzucamy „hurtem”, tym gorszy efekt dostajemy. Zamiast pomagać – może nas to rozleniwiać. I może się okazać, że w pewnym momencie obudzimy się z poczuciem, że poszliśmy na łatwiznę. Że można było zrobić to lepiej, wkładając trochę więcej własnej pracy, myślenia i kontroli.
Nie chciałbym kiedyś żałować, że oddałem za dużo , zbyt szybko – w ręce maszyn, które lepiej sprawdzają się w roli pomocnika i wykonawcy niż architekta lub wizjonera.
To, że AI potrafi zrobić „dużo na raz”, nie znaczy, że powinniśmy na to pozwalać bezrefleksyjnie. Mądrość nie polega na delegowaniu wszystkiego, co możliwe – tylko na stopniowym i ewolucyjnym bidowaniu wiedzy w zakresie własnych potrzeb. Zbyt łatwa droga bywa drogą donikąd.
Pierwszym i często najważniejszym produktem jaki tworzymy jest zrozumienie potrzeb, które musimy ewoluować w wieloetapowej drodze budując nasze własne rozumienie problemów, a nie szukając rozwiązania problemów, których sami prawie nigdy dobrze nie rozumiemy od razu.