Następuje ogromny podział w społeczeństwie na tych, którzy dziesięć, dwadzieścia razy to lub tamto, oraz tych którzy mówią: dla mnie się nie sprawdziło. To ma duże odniesienie do moich osobistych doświadczeń, gdzie z tym samym problemem różni ludzie chodzą do różnych LLMów tylko żeby wrócić na przykład z niczym. Tymczasem moje doświadczenia z tym samym problemem i tymi samymi modelami są często takie że przynoszą konkretny, binarnie odmienny, najczęściej poprawny rezultat.
Dojdziemy zatem do momentu, w którym materializuje się ryzyko według którego wszyscy mamy dostęp do tych samych narzędzi i tych samych modeli, tylko dla niektórych są całkowicie bezużyteczne (względnie pozostają pewnego rodzaju ciekawostką), a dla innych są źródłem określonych rezultatów, od których zaczynamy wręcz zależeć, przyjmując pewne założenia obciążenia i ambitności stawianych celów.
To jest ten sam mechanizm, w ramach którego wcześniej Internet dzielił społeczeństwo na tych którzy korzystali z korzyści nowej ekonomii oraz na tych którzy tych korzyści byli pozbawieni. Podział wynikający z rewolucji internetowej sięgał znacznie głębiej aniżeli jedynie poprzez tworzenie różnic ekonomicznych, a podział wynikający z rewolucji sztucznej inteligencji będzie głębszy.
Ostatecznie wcześniejsze podziały spowodował nie tyle że jedni mieli, a drudzy nie mieli. Dzisiaj Internet decyduje nie tylko o możliwości robienia zakupów w wybranych lokalizacjach i cenach, ale decyduje nawet o stylu życia: niektórym pozwalając na w pełni zdalną pracę i elastyczność, podczas gdy inni siedzą uwięzieni w korkach lub wielogodzinnych dojazdach do pracy.