To co mówię prokuratorom wprost i do protokołu posiedzenia od lat: moim zdaniem jest kompletnie nielegalne aby prokurator brał łom i włamywał się do mojego domu po to aby zabrać moje rzeczy, tym bardziej jeśli nie ma do tego żadnego upoważnienia ani podstawy. Mówię, że jest z tego powodu tym bardziej nielegalne aby prokurator przekonywał mojego sąsiada żeby ten brał łom i włamywał się do mojego domu – nawet jeśli ten sąsiad robi to tylko na prośbę prokuratora i tylko po to żeby przekazać je prokuraturze.
Mówię wprost, że podaję tą analogię tylko dlatego, że mam niepodważalne dowody, że takie sytuacje miały miejsce – tym bardziej że nie istnieje żadna postać pisemna decyzji, aby zabezpieczyć dowody w postaci e-maili, które prokuratura w postępowaniu cytuje. Mówię, że odpowiecie za to sukinsyny, bo ja mam dowody niepodważalne, tj. dowody pisemne, a leżące w aktach samych prokuratorów.
Dzisiaj takie włamania nie do końca są legalne, nawet jeśli odczytać czyjeś maile łatwiej niż otworzyć czyjąś walizkę, ale ja mówię o czasach w których to legalne w ogóle nie było i o przyszłości, kiedy do władzy dojdą przytomni ludzie, którzy spowodują że to będzie kompletnie nielegalne. Nie ma żadnej różnicy, między policjantem lub prokuratorem, który weźmie cegłówkę żeby wybić szybę w Twoim domu lub aucie i wyciągnąć z niego laptopa, a policjantem a prokuratorem, który przekona Twojego sąsiada aby ten wziął cegłówkę, wybił szybę, zabrał i wydał jemu laptopa.
Nie jestem na tyle głupi żeby angażować się w docinki “Pan powie sądowi kto konkretnie, Pan poda nazwiska tych prokuratorów”, bo wiem że odpowiedzieć mogę: “Odpowiecie za to, ale Pan (do prokuratora) założy sprawę i mnie wezwie, to Panu podam dokładnie imiona i nazwiska tych prokuratorów i waszych rosyjskich agentów, a nawet konkretne miejsca oraz daty i gdzie w waszych aktach są dowody na to, że te sytuacje współpracy miały miejsce.”. Jakoś wezwany nie zostałem [Aktualizacja 29/09]: Natomiast jestem na tyle mądry żeby słuchając kilka dni później słów ministra Ziobry i śmiać się z tego że “musiał kupować pegasusa bo przestępcy są o krok przed prokuratorami, bo korzystają z zaszyfrowanych komunikatorów”.
Tak powinno być, a wręcz nie może być inaczej. Przestępcy zawsze będą o krok przed Panem, bo jest ich więcej niż wasze oprogramowanie jest w stanie śledzić, a nawet jeśli podwoicie i potroicie jego możliwości, a nawet wydacie sto razy więcej to jedynie wyprodukujecie sto razy więcej takich właśnie przestępców, którzy zdecydowali się włamywać nielegalnie do telefonów innych osób za pomocą tego lub innego pegasusa.
Pozostali domniemani przestępcy zawsze będą o krok przed wami, bo w ich głowach będą rozważać różne pomysły tego jak przestępców w państwowych rękawiczkach oszukać, nawet jeśli pozostaną jedynie marzeniami. Będą w każdym przypadku o krok przed wami i trzy kroki przed tym, gdzie chcielibyście być, bo wszystko będą najpierw planować w głowie, wymyślając sposoby i scenariusze, które w waszych głowach się nie mieszczą.
Powiem więcej. Niektóre myśli w niektórych głowach są tak zaszyfrowane że nawet sami ich autorzy muszą je przemyśleć, a inne pozostaną bardzo prywatnie wymienione na migi w języku migowym znanym tylko Gangowi Olsena. Każdy prokurator, choćby zjadł tysiąc kotletów i łamał zabezpieczenia telefonu samego Olsena nigdy nie odszyfruje jego miny, kiedy Olsen patrzy porozumiewawczo na członków swojego gangu i ten gang będzie zawsze miał swój szyfr, dzięki któremu zawsze będzie o krok przed wami.
Każdy mądry wie, że koszt żadnego systemu nie uzasadniałby walki z przestępcami, bo takich pieniędzy po prostu państwo nie angażuje w ściganie żadnych konkretnych celów. Takie pieniądze można wydać celując w kilkanaście, kilkadziesiąt osob, czyli na walkę z przeciwnikami politycznymi, ale nie konkretnymi przestępcami. Jest znacznie taniej żeby prokurator przekonywał słupa żeby ten popełniał włamania na zlecenie prokuratury.
Nie potrzeba do tego żadnego drogiego oprogramowania, bo prokuratura działa w ten sposób, że jest w stanie słupa nawet poprosić o to żeby cegłówką wybić szybę i wynieść z czyjegoś domu telefon, co zresztą robi w analogicznych metodach, które są przecież znacznie ale to znacznie tańsze, nawet jeśli równie bezczelne. Ja wiem że analogicznie tak robi, bo wiem co robią. Wiem, że nie są w stanie wskazać żadnej podstawy, żadnej decyzji i żadnego prawa które pozwala im wnieść do akt kopię mojego maila, który zwyczajnie został wykradziony wyłudzoną cegłówką, kupioną za publiczne pieniądze.
Zakup cegłówki nie będzie jednak nigdy w aktach, ale treść wykradzionego maila bez wskazania podstawy ani zlecenia już tak.