Życie zawodowe przypomina nam że większość, niemal każdy, jest kapitanem statku: swoich obowiązków, swojego zespołu, albo swojej instytucji.
Większość spośród tej większości, niemal każdego, te obowiązki przerastają. Obowiązujące w danej sytuacji procedury, procesy, a nawet prawo – zbyt często jest zbyt złożone żeby mogło być przestrzegane. Wielu uważa że przestrzega prawa, ale większość nie wie nawet jakiego. Skąd ma wiedzieć, jak większość nie wie nawet jakie płaci podatki, a co dopiero pod jakie prawo podlega. Specjaliści w swoich branżach mają pojęcie o swoich obowiązkach, ale niemal w każdym przypadku nie rozumieją ich, albo rozumieją że nie są w stanie ich przestrzegać. Wszyscy niemal zawsze zmuszeni jesteśmy chodzić na skróty: obchodzić prawo, kierować się własną intuicją, względnie doświadczeniem. Najbardziej niebezpieczne przypadki dotyczą sytuacji, w których znieczulenie brakiem własnych kompetencji przestaje komuś przeszkadzać.
Czasami ktoś kogoś zmierzy na drodze, sprawdzi jego prędkość, wystawi jakiś mandat na jakiejś podstawie… albo będzie się jemu wydawało że robi to w majestacie prawa i zgodnie ze sztuką, a tymczasem nie wie jak działa pomiar prędkości, a często nie jest w stanie nawet wskazać kto wie jak to urządzenie działa lub kto i kiedy sprawdził poprawność urządzenia pomiarowego. Większość nawet nie wie że zgodnie i majestacie prawa, to zgodnie z prawem takie rzeczy trzeba wiedzieć, a nawet umieć wykazać żeby komuś zmierzyć prędkość i w majestacie prawa ją w ogóle stwierdzić. Liczba przepisów, procesów, procedur i regulacji przerasta jednak niemal wszystkich i to w większości przypadków.
Czasami zdarzy się ktoś kto coś wie i to jest problem. Problem bo nie zawsze ten ktoś kto wie, to jest ta sama osoba która wiedzieć powinna. Wiedzących jest znacznie mniej niż nie wiedzących, zatem jeśli dwóch co nie wie się spotka, powstaje problem o którym nawet nikt nie wie, bo nikt nie jest świadomy tego jak powinno być. Gorzej jak spotka się ten co wie, z tym co nie wie. Wówczas w ten sposób powstaje problem poważny, tym bardziej że ten kto wie zwykle ma prawo oczekiwać tego, że ten drugi również będzie wiedział. Pół biedy jeśli to zakończy się kolizją na drodze, ale gorzej jeśli zakończy się poważniejszym wypadkiem. Nasze współistnienie zależy bowiem od tego, że wszyscy mamy prawo zakładać i pokładać zaufanie że wszyscy stosujemy się do tych samych zasad, nawet jeśli niestety w praktyce rzadko kto je zna tak naprawdę.