Korporacja mają niespożyty, niekończący się popyt na pracę – nawet jeśli praca ta sprowadza się do wysyłania podsumowania z treści wygenerowanej jako pogłębienie jakiegoś podsumowania, albo nawet wysyłania maila z prośbą o uprawnienia do wysyłania podsumowania z treści wygenerowanej jako pogłębienie jakiegoś podsumowania… wiecie o czym mówię.
Powyższe przykłady zdarzyły się naprawdę i zdarzają dosłownie codziennie, ponieważ zbyt wiele osób nie dostrzega ich absurdalności. Zapracowanie które nie pozwala zatrzymać się i spojrzeć na absurdalność wykonywanej pracy spowodowane jest tym że korporacje mają niespożyty i niekończący się popyt na pracę, która wymyślana jest dosłownie na bieżąco – często na kanwie absurdu.
Praca w korporacji nie skończy się nawet jeśli świat zdominuje sztuczna inteligencja, albowiem podkopywanie pracowników, produkowanie figur politycznych, generowanie podsumowań ze spotkań i rozwijanie podsumowań na spotkaniach – nigdy w żadnych czasach nie miało większego sensu i nie nabierze tego sensu również w czasach sztucznej inteligencji.
Na końcu każda dostatecznie rozwinięta i dojrzała korporacja może istnieć zaspokajając wyłącznie swoje własne potrzeby i adresując wyłącznie problemy wytworzone przez siebie. Każda dostatecznie rozwinięta i dojrzała korporacja generuje zysk niezależnie od oferowanych produktów i klientów, albowiem miarą jej sukcesu jest pozycja rynkowa, która wystarczy aby sprzedać wystarczająco dużo produktów i usług klientom, którzy po prostu nie mają wyboru.
Mając to na uwadze, rozwój takiej korporacji może być wyłącznie wewnętrzny: skupiony na wewnętrznych politykach, celach i sporach. Potrafię jedynie wyobrazić sobie jak wiele więcej polityki i personalnych wojenek będzie można toczyć w korporacjach które zautomatyzują część prawdziwej pracy, która jest nadal potrzebna aby utrzymywać ostatki pozorowania produktywności.