Media społecznościowe nie są dla społeczności, ani nawet nie dla znajomych. Media społecznościowe są dla kradzenia uwagi zawartością, która przykuwa uwagę. Media społecznościowe nie istnieją po to, żebyśmy mieli lepszy kontakt z ludźmi, ale żeby ukraść naszą uwagę i sprzedać ją reklamodawcom.
Uwaga to waluta XXI wieku. To, ile czasu potrafisz utrzymać wzrok na ekranie, decyduje o tym, ile pieniędzy zarobi platforma. Im dłużej przewijasz, im częściej wracasz, im bardziej nie możesz się oderwać — tym bardziej opłaca się to firmom stojącym za mediami społecznościowymi.
Nie radosne wspomnienia z wakacji, ale największe żniwa robi gniew. Treści, które nas denerwują, które wkurzają, które sprawiają, że mamy ochotę odpisać, pokłócić się, przewrócić oczami i mimo wszystko kliknąć dalej — to złoto dla algorytmu. Gniew, zazdrość, oburzenie nas nakręca, pobudza, daje zastrzyk energii, a przy okazji sprawia, że nie możemy oderwać się od ekranu.
- Platforma podsuwa Ci treści, które wywołują emocje — najlepiej negatywne.
- Ty reagujesz: kliknięciem, komentarzem, albo chociaż dłuższym zatrzymaniem wzroku.
- System „uczy się”, że właśnie to trzyma Cię najdłużej.
- Dostajesz więcej tego samego.
W efekcie Twoja tablica staje się coraz bardziej toksycznym miejscem, a Ty coraz bardziej zmęczonym, ale… nadal obecnym użytkownikiem.
Za każdą sekundą Twojej uwagi stoją reklamy, promocje, kampanie marketingowe. Algorytm nie ma uczuć, nie ma moralności — ma tylko cel: zatrzymać Cię jak najdłużej. A jeśli najłatwiej zrobić to, podając Ci na tacy rzeczy, które Cię denerwują? To dokładnie to zrobi.
Nie ma prostych odpowiedzi. Można kasować aplikacje z telefonu, ograniczać czas, świadomie wybierać, co się ogląda. Ale warto mieć świadomość samego mechanizmu. To już pierwszy krok: wiedzieć, że jeśli coś w mediach społecznościowych Cię wkurza, to być może właśnie dlatego tam to zobaczyłeś.