Jest taki moment od którego zdałem sobie sprawę że wśród części osób powoduję napięcie. Co ciekawe im jestem z kimś bliżej tym większa szansa że tak się stanie, przy czym nie chodzi tyle o bliskość mentalną, ale bliskość tematyczną, w sensie narażeni na to w mniejszym stopniu będą osoby niezainteresowane, aniżeli osoby o wspólnych zainteresowaniach
Kiedy miałem kilkanaście lat pokazałem koledze biuro. Myślałem że będzie cieszył się z miejsca, które nie było niczego warte, ale dla mnie to mój ogromny skok naprzód. Kolega rozejrzał się i strasznie napiął. Niemalże stał na baczność kiedy mówił: “ale to wszystko ukradzione”.
Oczywiście kolega / znajomy w jednej chwili od tego komentarza przestał mieć ze mną kontakt. Wszyscy staramy się dobierać znajomych aby czuć się bezpiecznie, nie słyszeć pewnych ataków tego rodzaju, czasami nawet podszytych jakimś uzasadnieniem. Ludzie w Polsce zwracają na wszystko uwagę, bo tutaj nigdy nie jesteś niewidoczny dla większości.
Nie chodzi tylko o fizyczną obecność, ale również o to jak absolutnie wyjątkowo ludzie zajmują się obecnością innych, w szczególności tym jak wyglądają, jak się ubierają, nawet jakim autem się poruszają. Najbardziej zainteresowani zajmują się tym, jakie miejsce zajmują inni: co mają, co robią. Popularnie napięcie generuje powiedzenie że “jeśli ktoś ma, to musi mieć skądś” :-)
Jednocześnie wraz z bardzo powolnym rozwojem firmy która założyłem jako nastolatek, część nawet najbliższych osób, wliczając rodzinę, odwraca się od nas powoli tylko po to aby nie obserwować tego rozwoju. Przez lata miałem o to pretensje, ale najpewniej jest to po prostu zdrowe. Podobnie jak wiele osób odwraca się od mediów społecznościowych aby nie oglądać zakupów, ubrań lub podróży innych osób aby unikać porównywania się.