instagram

Nie ma żadnego prawa

Jedna ciekawa rzecz, która wydaje mi się że jest charakterystyczna dla tego kraju, i dotyczy tak sytuacji w urzędzie, jak i na drodze, czy w każdej pracy: “Słowo demokracja w Polsce oznacza chaos i anarchię. W Polsce nic nie jest dookreślone, a jest kwestią interpretacji.” (Prof. Kik, Gazeta Wyborcza). Trafnie, i to jest powód dla którego Polacy w końcu poszukują twardej ręki która choć trochę przypomina Gierka czy Putina (odpowiednio dla starszego i młodszego pokolenia). Tyle tylko że nie chodzi tutaj o polską demokrację w całości, a bardziej o sposób ustanawiania prawa, a w końcu i samego państwa.

Każde prawo jakie można znaleźć ogólnie mówi tak: “dla sytuacji ma zastosowanie taki przepis, ale chyba że inaczej to inny przepis, chyba że w ogóle nie jest to jeszcze inny przepis. Gdy jest inaczej, to nie jest też i tak, a jak w ogóle nie jest to się stosuje coś innego”. Człowiek szuka tego “czegoś innego”, a tam jest napisane tak: “stosuje się przepis jeśli jest tak lub tak, chyba że jest inaczej to jest według innego przepisu, a jak w ogóle nie jest, co wynika z przepisów z których się to wywodzi to wówczas jednak jak przepis mówi”.

Na końcu nie ma żadnego prawa, a powstaje jedynie milion pięćset sprzecznych interpretacji i przykładów jego wadliwego zastosowania. Przeciętny człowiek zaczyna wierzyć w końcu że nie ma prawa, jest tylko kto intepretuje prawo na czyją korzyść. W takiej sytuacji rodzą się wszystkie teorie spiskowe o “grupach trzymających władzę” czy “magicznym systemie tuska”, a ludzie naiwnie uciekają się do tych, którzy mówią że “zaprowadzą w tym porządek”.