Bez kategorii

Niemożliwe przedsięwzięcie

· 2 minuty czytania

Sądy w Polsce, ale może nie tylko, generalnie skupiają się na tym, jak wymigać się z pracy, co może też nawet nie dotyczyć tylko i wyłącznie sądów.

Większość spraw kończy się niesprawiedliwymi wyrokami, które zapadają tylko dlatego, że sąd wybrał przeczytać tyle, ile miał czasu, a nie tyle, ile było w aktach sprawy. Wszystkie dowody, których nie uwzględniono, wynikają tylko i wyłącznie z chęci odwalenia roboty, a nie wykonywania pracy. Wszyscy świadkowie, którzy mieli styczność ze sprawą, z dowodami lub sytuacją, których sąd nie powołuje, to wyłącznie chęć szybszego powrotu do domu, do ulubionych kapci i seriali. Wszyscy biegli, którzy mają wiedzę specjalną na temat sprawy niezbędną do wydania wyroku, a których sąd nie powoła, wynikają tylko z planów urlopowych sędziego. Można tak jeszcze bardzo długo wymieniać składniki tej patologii.

Sędziowie w Polsce ogólnie uważają, że są słabo opłacani i wykorzystywani w ten sposób, że obciążeni są zbyt dużą ilością spraw. To ostatnie, samo w sobie zresztą, może być prawdą, dlatego że tak skonstruowaliśmy system, że o wszystkich sprawach w Polsce musi decydować sąd. A nikt nie zorientował się, że jest to zupełnie niepotrzebne, a przede wszystkim kompletnie niemożliwe, jeśli chodzi o finansowanie i możliwości przerobowe sądów. W tym sensie ta byle jakość i chęć pozorowania wymiaru sprawiedliwości poprzez robienie pracy po łebkach jest pewnego rodzaju zemstą na społeczeństwie przez wymiar sprawiedliwości, który ma żal do systemu, który dał jemu do zrealizowania niemożliwe przedsięwzięcie.