Bez kategorii

Nikt nam niczego nie zarzuci

· 3 minuty czytania

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, a również i mi zajęło bardzo długo zrozumienie tego komunikatu polskiego rządu: Polska gotowa jest zachować obecne prawo, które nie uznaje małżeństw, a jednocześnie po prostu zapłacić odszkodowanie każdemu małżeństwu, które przez Polskę nie będzie uznane i każdemu kolejnemu w przyszłości. To nie przypadek, ale strategia. Cały kraj płaci miliardy, miliardy złotych dopłatach, zwrotach, opłatach, akcyzach i głównie karach, jakie są nam wymierzane za niedopełnianie zachodnich standardów w kluczowych obszarach działalności kraju.

Prawda jednak jest taka, że Polska działa od dekad pozorując pogodzenie prawa sowieckiego z całkowicie sprzecznym systemem zachodniego prawa. Polska od lat realizuje tak zwaną własną (a de facto wschodnią) wizję państwa “na własnych zasadach” w wielu obszarach kluczowych obszarach, chociaż w większości codziennych spraw jest raczej państwem zachodnim. Polska nadal promuje całkowicie niemożliwe do akceptacji rozwiązania w zakresie produkcji energii, działalności sądownictwa, wolności mediów, małżeństw i związków i innych kluczowych kwestii.

Niezależnie do tego kto jest przy władzy i co deklaruje, to Polska jednocześnie musi szanować wyroki zachodnich trybunałów, ponieważ Polacy nie zgadzają się na wystąpienie kraju z zachodnich struktur i porozumień. Polska nie potrafi pogodzić jednak sowieckiej natury z regulacjami, które w wyniku tych porozumień nas obowiązują. W tej sytuacji Polska po prostu nie zmienia prawa, ani kierunku, bo nie ma ku temu społecznego przyzwolenia aby jednocześnie być krajem zachodnim i działać na powszechnych zasadach.

W kluczowych obszarach zmiana obowiązującego systemu jest po prostu niemożliwa, bo wymagałaby rozpoczęcia edukacji społeczeństwa, zmiany struktur przemysłu, handlu i logistyki, albo najtrudniejszego – zmiany mentalności. Zmiany mentalności, której zwyczajnie większość w ogóle nie chce i nie dopuszcza możliwości jakiejkolwiek zmiany w przyszłości. Stosunek do produkcji energii, działalności sądownictwa, a w szczególności wolności mediów, kwestii imigracji jest niezmienny i nie negocjowalny: nam wszystko się należy dostać od innych, ale brać będziemy tylko na naszych zasadach.

Zamiast przyznawać się przed zachodnimi partnerami, że do nich zwyczajnie prostu nie pasujemy, Polska w wielu kwestiach, zwłaszcza energii, sądownictwa, a także kwestii społecznych – wybiera zwyczajnie płacić symboliczne odszkodowania każdemu, kto skutecznie powoła się na przepisy unijne lub unijne trybunały w tych lub innych sprawach lub temu, kto wybierze domagać przed sądem swoich praw człowieka lub innych wolności obywatelskich – zupełnie nieobecnych w naszym systemie i całkowicie oczywistych w zachodnim świecie.

Różnica w tym obszarze pomiędzy jednymi rządami, a innymi zasadniczo sprowadza się do kwestii tego że jedne rządy mogą realizować politykę według której: “nie spełniamy i będziemy walczyć z zachodnimi standardami”, a inne rządy mogą realizować politykę według której: “nie spełniamy i będziemy płacić że nie spełniamy zachodnich standardów”. W każdym przypadku jednak “nie znaczy nie” i “ani kroku wstecz”. Nikt nie ma tu innego wyboru: każdy cyniczny lub pragmatyczny polityk będzie rozliczany przez swój elektorat, a Ci którzy są w tej grze długo, wiedzą jak grać żeby w tej grze długo pozostawać.

To cyniczna gra, przez którą Polska ma najczęściej najwyższe ceny energii elektrycznej w Europie, obywatel ma niewielkie szanse na rozstrzygnięcie sprawy w terminie przez niezawisły sąd, a legalne pełnoprawne małżeństwa w ogóle nie są uznawane przez polskie instytucje. Pod wieloma względami Polska jest krajem związku ruskiego, aniżeli krajem zachodnim, chociaż patrząc jedynie na ulicę i oglądając media pomyśleć można by, że jesteśmy częścią zachodniej kultury. Nie jesteśmy, ale nie z uwagi na zaszłości historyczne, tylko z uwagi na chłodne decyzje dotyczące spraw zasadniczych, które podejmowane są współcześnie w całkowicie niepodległy sposób.