instagram

Pan jest ciągle na wakacjach

“Tak, tak, pan jest ciągle na wakacjach, a my tutaj pracujemy nad rozwiązaniem Pana problemów”

Pierwsza odpowiedź jaka się ciśnie to: “To pracujcie!” Joanna dzisiaj podniosła telefon, ale chyba zapomniała że to ja jej płacę za administrowanie moimi udziałami. Zazdrość powoduje że ludzie nie mogą powstrzymać komentowania, podczas gdy ja nie mogę się powstrzymać śmiechu… Kurcze “Pan jest”, no i co?

Wiem jak ludzie reagują, na prawdę w takim momencie, zatem nic nie odpowiadam. Jestem zbyt uprzejmy. Szczególnie domyślnie na dzień dobry, a nawet w odpowiedzi na chamstwo – po prostu milczę, albo śmieję się odruchowo. Tymczasem powinienem po prostu się wkurzyć za kolejne zawracanie głowy podczas kolejnego urlopu.

Czasami myślę że jak trafiłeś między wrony to… W polskiej kulturze ludzie żyją w ciągłym stresie. Mówi się o kulturze “zapierd***” albo jak ja to nazywam: “kulturze folwarku”, w której ktoś zawsze jest dla kogoś i musi dokładnie o tym wiedzieć cały czas, nawet jeśli w tym przypadku mogło by być dokładnie odwrotnie.

To bardzo dziwny świat, w którym “Pan jest” jednocześnie “na wakacjach”, a jednocześnie Pan jest jakby “dla kogoś”, chociaż wcale nie jest. Co to za świat, w którym każdy jest “dla kogoś”, a ktoś inny “dla kogoś” innego, zamiast po prostu być dla siebie i swoich celów, nawet na wakacjach.

Na wakacjach ja muszę usprawiedliwiać się przed rodziną z kultury, której nie wymyśliłem i nie popieram. Nie zgadzam się przecież prywatnie żeby cały czas być “dla kogoś”, skoro moja rodzina nie zgadza się żeby mnie nie było. Argument że nie jestem “dla nikogo” jednak wydaje się nie być rozumiany przez nikogo i to muszę tłumaczyć, również swojej rodzinie.

Rodzinie, która przecież nie zgadzała się żebym był “dla kogoś”, nawet jeśli w tym kraju tak to działa, że z takiego właśnie bycia wszyscy płacimy rachunki, bo każdy zarabia jeśli jest “dla kogoś”, albo ma dochody które same sobie rosną lub najczęściej po prostu wybiera nie mieć ich wcale…

Gdyby było jak powinno, to ja powinienem zatem jeszcze zażądać rozwiązania wszystkich problemów najpóźniej do dzisiaj, albo powyrzucam, naskarżę, albo oddam sprawę do sądu. Tymczasem im ktoś bardziej zestresowany, wkurzony, a czasem zazdrosny, tym mnie to bardziej jest przeze mnie zbywany uśmiechem.

Paula uważa że uwielbiam się w takich momentach pokazywać ignorowanie innych, ale to najmniej jak mogę zrobić żeby właśnie nikomu nie okazać tego, co naprawdę myślę w danej sytuacji, bo byłoby to raczej przykre dla odbiorcy.

W takich sytuacjach informuję i wyjaśniam, uspokajam, polecam wdechy i wydechy, uspokajam innych. Może Paula ma rację. Mam jakąś taką dziwną wręcz niepohamowaną przyjemność z bycia tak trochę ironicznie uprzejmy, spokojny i opanowany.