Bez kategorii

Polacy to „naród integratorów i improwizatorów”

· 2 minuty czytania

Polacy są narodem integratorów–improwizatorów: ludzi, którzy biorą cudze wynalazki i cudze fabryki i sprawiają, że w realnych warunkach działają lepiej, taniej i sprytniej, niż zakładał projekt.

Gdybym miał użyć jednego „plemiennego” określenia, powiedziałbym: Polacy są narodem integratorów–improwizatorów, ponieważ jesteśmy świetni w łączeniu istniejących klocków: – bierzemy cudzy wynalazek (technologię, proces), – łączymy go z innymi cudzymi klockami, – dopasowujemy do lokalnych warunków, i nagle to działa szybciej, taniej albo sensowniej niż w oryginale.

Polacy jako specjaliści od integracji najczęściej wykonują formalnie role: – inżyniera systemowego, – integratora rozwiązań, – konsultanta, który „ogarnia” chaos i składa go w coś działającego.

Polacy przyzwyczajeni są do systemu, w którym najlepiej działają pod presją: nerwowa atmosfera lub presja budżetu, zasobów lub czasu. W takich warunkach nasz kombinatoryczny (ang. frugal engineering) sprawdza się najlepiej, bo jesteśmy w stanie opracować drobne innowacje w warunkach niedoboru.

To jest bardzo konkretna rola w gospodarce światowej: niekoniecznie wymyślamy i niekoniecznie produkujemy na masową skalę, ale umiemy sprawić, że te cudze wynalazki i cudze fabryki zaczynają działać sensownie w realu.

Druga perspektywa: w Polsce nie tyle towar, kapiał lub marka, co człowiek jest produktem eksportowym. Polscy programiści, inżynierowie, medycy, logistycy, fachowcy budowlani, specjaliści od księgowości – pracujemy świetnie: – w międzynarodowych centrach usług wspólnych, – w zagranicznych firmach technologicznych, – na kontraktach, jako konsultanci i freelancerzy.

W tym sensie można przykładowo powiedzieć, że Amerykanie eksportują markę i kapitał, Chińczycy eksportują efektywną produkcję, a Polacy eksportują ludzi i know-how.

Jest jeszcze jedno określenie, trochę żartobliwe, ale trafne: Polacy są świetni w „brudnej robocie intelektualnej”, czyli tam, gdzie: – jest dużo szczegółów, – dużo wyjątków, – system jest popsuty albo niedokończony, – trzeba wejść, ogarnąć chaos, posprzątać, zoptymalizować, załatać.

Przykłady realnej gospodarki i największych podmiotów pokazują że sprawdza się to: – w projektach informatycznych – gaszenie pożarów, – w biznesie – ogarnianie procesów po „wizjonerach”, – w administracji – „jak to faktycznie zrobić, żeby to nie umarło w papierach”.