Dlaczego w Polsce tak łatwo o Amber Gold i Zondacrypto
Państwo

Dlaczego w Polsce tak łatwo o Amber Gold i Zondacrypto

· 4 minuty czytania

Przez lata polska promowała niekompetencję jako markę narodową która zbudowała system umożliwiający działalność takich twórow jak Amber Gold czy Zondacrypto. Dziś chowa się ją pod płaszczykiem rzekomej ochrony, politycznego spisku albo „rosyjskiego wątku”. Każda z tych narracji może zawierać ziarno prawdy. Żadna nie zwalnia państwa z odpowiedzialności za to, że największa polska giełda kryptowalut mogła działać latami mimo ostrzeżeń, umorzonych śledztw i oczywistych sygnałów, że klienci trzymają tam pieniądze, których tam już nie ma.

Zondacrypto, wcześniej BitBay, nie spadła z nieba w kwietniu 2026 roku. Komisja Nadzoru Finansowego wpisała BitBay na listę ostrzeżeń publicznych w lutym 2018 roku i złożyła zawiadomienie do prokuratury. Chodziło o świadczenie usług płatniczych bez zezwolenia. Prokuratura Regionalna w Katowicach uznała, że przepisy zostały naruszone — i umorzyła sprawę, bo nie dopatrzyła się umyślności. Potem umorzyła ją ponownie. Sąd uchylał, śledztwo wracało, a giełda przenosiła się na Maltę, potem do Estonii i dalej przyjmowała depozyty Polaków.

W marcu 2022 roku zaginął założyciel platformy, Sylwester Suszek. Ostatni raz widziano go na terenie bazy paliwowej w Czeladzi. Kamery akurat nie działały. Śledztwo o pozbawienie wolności toczyło się latami, nie ustalając nawet podstawowych okoliczności. Giełda działała dalej. Zmieniała nazwę, sponsorowała sport i konferencje, a jej pracownicy szkolili prokuratorów, policjantów z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości i funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej. Był nawet plan wspólnych studiów podyplomowych.

Gdy w kwietniu 2026 roku okazało się, że rezerwy bitcoina w gorących portfelach spadły o 99 procent, a wypłaty stanęły, państwo nagle odkryło skalę. Tysiące zawiadomień. Szacunki szkody rosły od 350 milionów złotych wzwyż. Estoński sąd ogłosił upadłość operatora. Syndyk mówił o zobowiązaniach rzędu setek milionów euro przy niemal pustym majątku. Śledztwo połączono ze sprawą zaginięcia Suszka. Pojawili się nowi podejrzani, zabezpieczenia, zespół polsko-estoński, setki terabajtów danych.

To nie jest argument, że nic się nie dzieje teraz. To jest argument, że przez osiem lat system nie potrafił albo nie chciał zatrzymać procederu, który dziś nazywa się tragedią. To mechanizm, a nie żaden mit. Niekompetentni prokuratorzy i niekompetentne służby nie biorą się z kosmosu. Promuje ich system — przez wiele drobnych, codziennych mechanizmów. Najważniejszy z nich jest banalny: ofiary niekompetencji państwa nie dostają odszkodowania za skutki tej niekompetencji.

Gdy umarza się śledztwo mimo stwierdzonego naruszenia prawa, nikt nie płaci. Gdy przez cztery lata nie ustala się, co stało się z człowiekiem, od którego zależą miliardy w aktywach klientów, nikt nie płaci. Gdy służby biorą szkolenia od firmy, którą same powinny kontrolować, nikt nie płaci. Gdy KNF ostrzega, banki zrywają umowy, a platforma i tak obsługuje polskich klientów z estońskiej skrzynki — nikt nie płaci.

Brak konsekwencji to nie neutralność. To premia. Państwo, które nie ponosi kosztów własnej głupoty, będzie produkować jeszcze więcej niekompetentnych śledczych i jeszcze więcej służb niezdolnych do ścigania poważnych przestępstw. Bo po co inwestować w ludzi, którzy umieją czytać bilans, śledzić łańcuch transakcji i odróżnić licencję od marketingu, skoro za brak tych umiejętności nie ma rachunku?

Gdyby Skarb Państwa musiał wypłacać odszkodowania za niekompetentne działania śledczych i służb — za umorzenia, za opieszałość, za konflikt interesów, za wieloletnie tolerowanie działalności, która skończyła się ruiną tysięcy ludzi — wówczas nie stać by go było na tę niekompetencję. Wówczas skończyłoby się chronienie nieudolności śledczych przez system oraz zatrudnianie niekompetentnych "po taniości".

Wówczas pojawiłby się interes, by zatrudniać kompetentnych. Nie z moralności. Z budżetu. To nie jest wezwanie do zbiorowej odpowiedzialności każdego urzędnika za każdą stratę na rynku krypto. Kryptowaluty są ryzykowne, a hasło „not your keys, not your coins” nie stało się memem bez powodu. To jest wezwanie do odpowiedzialności za to, co państwo samo wiedziało i czego nie zrobiło: za ignorowanie własnego nadzoru, za umarzanie spraw, w których sam organ ścigania przyznawał naruszenie prawa, za relacje, które wyglądały na konflikt interesów już wtedy, gdy jeszcze nie było „afery”.

Ktoś musi wreszcie powiedzieć: dość zasłaniania się teoriami politycznymi i teoriami spiskowymi. Można godzinami spierać się, czy za Zondacrypto stała mafia tambowska, FSB, fundacje, zegarki, sponsoring i „właściwi ludzie”. Media te wątki opisują, prokuratura zapowiada, że żaden nie zostanie pominięty. Niech je bada — twardo, do końca, bez taryfy ulgowej. Ale spisek, nawet jeśli częściowo prawdziwy, jest wygodną zasłoną.

Zdejmuje ciężar z instytucji. Pozwala mówić: „to nie my byliśmy nieudolni, to oni byli potężni”. Pozwala kolejnej ekipie zrzucić winę na poprzednią, a poprzedniej — na „układ”, „Rusków” albo „niewłaściwych prokuratorów”. Tymczasem ciągłość jest uderzająca: ostrzeżenie 2018, umorzenia 2019–2020, zaginięcie 2022, szkolenia do 2024, zapaść 2026. Zmieniały się rządy. Nie zmieniał się brak ceny za błąd.

Społeczeństwo utrzymało system, który nie potrafił chronić nawet wtedy, gdy sam sobie dostarczał dowodów, że ochrona jest potrzebna. Poszkodowani Zondacrypto — i szerzej: dziesiątki tysięcy osób z raportów o przestępczości kryptowalutowej — nie są tylko ofiarami oszustów. Są też ofiarami państwa, które przez lata nie potrafiło oddzielić rynku od przekrętu, a eksperta od strony postępowania.

Czas wypłacić to odszkodowanie. Nie jako gest. Jako mechanizm. Dopóki niekompetencja śledczych i służb jest bezkosztowa, będzie się opłacać. Dopóki będzie się opłacać, będzie się powtarzać. Tragedii Zondacrypto, czy wcześniej Amber Gold, nie da się już cofnąć. Da się przestać udawać, że jej przyczyną była wyłącznie zła wola wielkich graczy, a nie zwykła, systemowo nagradzana nieudolność.