Twierdzenie, że Polska ugrzęzła między gigantycznymi, nietykalnymi wydatkami państwa opiekuńczego a brakiem trwałego systemu ich finansowania, co kończy erę łatwego wzrostu gospodarczego, to fałszywe bicie na alarm. Co prawda, konstytucja nakłada limit zadłużenia, ale to ustawa określa, co jest zadłużeniem.
Inna sprawa, że ten i każdy poprzedni rząd budował mit państwa dobrobytu, podczas gdy większość polskiego wzrostu gospodarczego wynikała z zadłużenia i środków unijnych. Jeśli finansowanie wzrostu długiem się skończy, to skończy się ten wzrost gospodarczy - przynajmniej na obecnym poziomie. Większość wielkich biznesów powstała na bazie finansowania z budżetu państwa lub unijnego.
Co więcej, samo uczestniczenie w systemie europejskim, w którym dodatkowo przodujemy w zakresie ekscesów w zakresie systemu sądownictwa i systemu sprawiedliwości, powoduje obecnie, że na Polskę nakładane są cła i kary, które powodują, że wiele usług i produktów, a także energii, jest najdroższych w Europie.
Reformowanie sądownictwa, sprawiedliwości, energetyki nie powiodło się od bardzo wielu lat, czego przyczyną jest słabość państwa oraz korzyści finansowe, jakie wiele podmiotów i osób osiąga, korzystając ze swojej pozycji, a także rynkowego monopolu, co generuje ogromne profity w sytuacji nakładania na Polskę dodatkowych opłat i podwyższonych cen.