Logika Trumpa jest bardzo prosta: problemy Ameryki biorą się z problemów świata, który oszukuje amerykanów odbierając im dominację w handlu i produkcji.
Oszustwo obliczono w skali deficytu wymiany handlowej ameryki z innymi krajami i właśnie poziom deficytu wymiany handlowej stał się wyznacznikiem równania wyznaczającego wysokość ceł jakie Trump ogłosił względem innych krajów.
Analogicznie oszustwo obliczono w skali nierówności kontrybucji militarnych względem kontrybucji poszczególnych krajów do budżetu NATO określonych procentem wydatków na cele wojskowe w stosunku do produktu krajowego brutto każdego z członków paktu.
Założenie logiki jest takie że jeżeli Ameryka ma nierówną wymianę handlową lub nie odnotowuje własnej przewagi w tej wymianie, to nierówność ta jest po prostu skalą oszustwa na Ameryce. Jak się domyślam nadwyżka w wymianie handlowej to byłaby jednak nie tyle oznaka że w takim przypadku Ameryka oszukuje, co byłoby to wyznacznikiem skali amerykańskiego sukcesu.