Bez kategorii

Nikt oprócz nas oczywiście

· 2 minuty czytania

Rozmawiając z innymi osobami dochodzimy do wniosku jak różne mamy problemy, różne marzenia i zmagania.

Mówię o naszych sprawach, a także o tym że są one różne nie bardzo, ale wręcz kosmicznie bardzo odmienne od wiekszosci: kolegów z pracy, dalszych znajomych, choć niekoniecznie najbliższych sąsiadów czy ludzi znajdujących się po prostu w naszej sytuacji. Tych jednak jest naprawdę niewielu. Z niewielką ilością osób możemy rozmawiać o naszych sprawach.

Gdybym miał wymienić albo chociaż podać przykłady to nie wiedziałbym gdzie zacząć. Pracodawcy, którzy nie są w stanie zapewnić nam nawet bezpiecznych warunków pracy, chociaż uważają że osiągnęli szczyt bezpieczeństwa, szczyt komfortu albo i praw pracowniczych. Możliwe że osiągnęli ale nie osiągnęli nawet pułapu najbardziej podstawowego bezpieczeństwa jakie potrzebuję ja lub moja rodzina.

Agenci wakacyjni, którzy nie wiedzą nawet jak rozwiązywać problemy z którymi borykamy się w świecie i miejscach, o których nie mają nawet pojęcia, zasięgu ani możliwości - chociaż iż biura same nam wysłali. Agenci którzy uważają się za profesjonalne największe biura podróży. Możliwe że są najwięksi i najbardziej sprawni, ale nie zbliżyli się nawet do możliwości rozmawiania z liniami lotniczymi o których nie mają nawet pojęcia że istnieją.

Linie lotnicze które nie są przygotowane na ilość rzeczy jakie będziemy odprawiać, chociaż uważają się za największe i przewożące najtrudniejsze przeładunki. Nie zbliżyli się nawet do możliwości obsługiwania tego co ja lub moja rodzina będziemy chcieli wnieść na pokład, nie wspominając o tym co załadować na pokład samolotu.

Urzędnicy i lekarze, którzy nie są przygotowani na to że między wizytami od ręki spodziewać się od nas można dokumentacji na długie miesiące, jeśli nie lata jakie dzielą nas w celu dostarczenia jakiegoś mniej lub bardziej oczywistego papierka między jednym a kolejnym biurkiem - tylko dlatego że liczba papierów w liczbie segregatorów, w liczbie archiwów i ich lokalizacjach - przeciętnemu komuś po prostu nie mieści się w głowie. Nie mieści się w głowie ani co do ilości ani nie mieści się w głowie żeby ktoś tyle posiadał.

Współpracownicy którzy nigdy nie widzieli żeby ktoś się posługiwał, ktoś korzystał. Nie wspominając o tym żeby w ten sposób. To wszystko jest albo dziwne albo naprawdę podejrzane. Coś tu się kompletnie nie zgadza. Nie ma takiej możliwości przecież. Nikt przecież tak nie robi, ani tak nie ma. Nikt oprócz nas oczywiście.

Nawet w sądach nie mają takiej wiedzy, doświadczenia, nie znają takich przypadków z którymi nasza rodzina się mierzy i którym musi stawiać czoło codziennie i wręcz rutynowo. Najczęściej nikt nie słyszał, nie wyobrażał sobie. Nawet lektura dowodów i dokumentów niewiele rozjaśnia - sąd czy urząd może sobie co najwyżej próbować dopasować na zasadzie analogii, bo na pewno nic z nich nie zrozumie.