Bareizmy

Walka z pacjentami

· 2 minuty czytania

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że lekarzowi, który skłamie w oświadczeniu, gdzie i ile czasu pracuje, będzie grozić do 8 lat więzienia. Jeśli dodać do tego wymóg zatrudniania lekarzy na minimum pół etatu, mamy gotowy przepis na dłuższe kolejki. Po zmianach planowanych przez resort lekarz będzie mógł być zatrudniony w wymiarze czasu odpowiadającym maksymalnie dwóm etatom, i zarobić maksymalnie 16-krotność minimalnego wynagrodzenia. Czyli ok. 77 tys. zł na miesiąc.

Zastosowanie tak drastycznego i nieproporcjonalnego środka, który w dodatku nie gwarantuje osiągnięcia celu, to wyraz bezradności. Przypomina to sytuację, kiedy w swoim czasie nieporadni milicjanci bili podejrzanych, też z bezradności, bo nie umieli ich przesłuchać – komentuje prof. Ewa Łętowska, była Rzeczniczka Praw Obywatelskich.

Lekarze będą odchodzić do prywatnych placówek, w których nie spotkają ich ograniczenia ministerstwa, a kolejki będą się zatem jeszcze dalej wydłużać, bo pacjenci nadal czekają na zabiegi, na które trzeba czekać latami. Teraz czekać będzie trzeba jeszcze dłużej, bo nie może być inaczej jeśli jakaś część lekarzy odejdzie do prywatnych placówek.

Zyskają zatem lekarze, zyskają uczelnie, które na całej medialnej nagonce rzekomych "patologii w służbie zdrowia" już notują rekordowe zainteresowanie. Większość kandydatów ma nadzieję współtworzyć tą patologię - tym bardziej biorąc pod uwagę intrantność patologicznych pozycji, o których niektórzy potencjalni kandydaci najpewniej nie mieli wcześniej w ogóle pojęcia.

Stracą na pewno jedynie pacjenci, jak zwykle zresztą, czego można było się nawet domyślić, bo historycznie każda reforma służby zdrowia trochę ją reformuje, a trochę bardziej ją deformuje. Każda realizowana jest bowiem pod publiczkę albo w efekcie medialnej nagonki. Prawie żadna dotychczasowa nie bierze się z samego pomysłu, albo jakiejś wyjątkowo dobrej woli.