Bez kategorii

Wyprowadzanie z błędu

· 2 minuty czytania

Ludzie czasami przychodzą z różnymi założeniami bardzo często takimi które w jakiś sposób mnie atakują. Ja natomiast obserwuję tych ludzi w jaki sposób świat który sobie zbudowali w swoich założeniach całkowicie rozpada się na ich oczach nie wytrzymując próby argumentu Ani próby faktu.

Można powiedzieć że dosłownie w oczach podczas rozmowy widzę napływającą krew która ich po prostu zalewa. Mam czasami wrażenie że prowadząc ostatecznie długo rozmowę wypytując o to skąd przychodzą oraz skąd biorą swoje założenia doprowadzę w końcu ich do wylewu albo krwotoku.

Właściwie można powiedzieć że wolę sytuację w której ktoś mi coś mówi a ja nie muszę w ogóle tego komentować szczerze mówiąc nie mogę się doczekać końca tego kiedy będzie mówił. Nie mogę się doczekać końca z tego powodu że mam przez ten cały czas nadzieję że nie będzie moją odpowiedzialnością ani moim interesem aby wyprowadzać ludzi z błędu.

Powiedzieć że wyprowadza się kogoś z błędu jest zresztą trochę zbyt wiele powiedziane. Ja nie mam żadnej agendy jeśli to nie ja do kogoś przychodzę. Wszystko co mogę w takiej sytuacji zrobić to odeprzeć powody przyczyny bądź argumenty z którymi ktoś do mnie przychodzi próbując coś na mnie wymusić ewentualnie coś mi wmusić. To jednak nie jest jeszcze prawidłowym wyprowadzeniem kogoś z błędu a co najwyżej pokazaniem na czym ten błąd polega.

Ludzie którzy przychodzą z silnym komunikatem który ma na mnie wywrzeć ogromne wrażenie, zmienić postawę, tudzież zmusić do poświęcenia lub zakupienia czegoś - najczęściej nie znoszą krytyki ponieważ odbierałem ją jako atak na plan który sobie założyli w stosunku do mojej osoby. Można powiedzieć że widać dosłownie jak to niszczenie się odbywa na bieżąco - kiedy ja mówię że widzę jak kogoś krew zalewa.