Ludzie mówią: “na gruncie prawa to lub tamto”, ale nie zdają sobie sprawy z tego że nie ma żadnego prawa w tym kraju. Weźmy przykład, do którego można dać różne odpowiedzi. Jestem ciekaw odpowiedzi, ale zakładam każda logiczna odpowiedź będzie zła, bo obarczona podstawowym błędem: myśleniem kategoriami logiki i przepisów prawa.
Załóżmy następującą sytuację prawną. Musisz przyjąć postawę kogoś kto zna kodeks rodzinny i kodeks cywilny. Dwoje małoletnich dzieci są braćmi dwóch różnych matek mieszkających w dwóch różnych regionach polski, dla których jest różna właściwość sądów rodzinnych. Jeżeli jedna matka wnosi o ustalenie kontaktów dziecka z drugim dzieckiem, to który sąd będzie te kontakty rozstrzygał? A co jeśli druga matka złoży analogiczny wniosek w swoim sądzie, który będzie rozstrzygał właściwość sądu?
Tutaj jest pułapka, w którą wpadają wszyscy zainteresowani polityką i kształtowaniem sytuacji w kraju według jednego, drugiego lub innego systemu. Problem jest w tym że nie ma systemu, nie ma prawa, a nie że jest jego za mało, bo brakuje uregulowań. Uregulowań jest bardzo wiele w bardzo wielu obszarach, ale prawie nigdy nie działają, tj. są stosowane jako prawo. Większość osób traci z pola widzenia fakt że zwiększenie ilości regulacji nie zmieni całkowitego braku ich stosowania, a stosowanie nie zmieni braku działania.