instagram

Rozwój innowacji

Wbrew pozorom rządzący doskonale orientują się że dobrobyt kraju bierze się z innowacyjności gospodarki, jednakże dobre intencje (i potężne miliardy) od dwudziestu lat przegrywają urzędnikami (ich diabolicznymi zapędami), za co płacą wszyscy, a głównie najbiedniejsi.

Ten kraj mógłby oszczędzić wypisywania “ambitnych” celów robienia czegokolwiek w zakresie innowacji, w których Polska zajmuje notorycznie od dekad ostatnie miejsca, gdyby tylko zajął się nie niszczeniem Jana Kulczyka, Romana Kluski i setek im podobnych. Ba, gdyby wyciągnąć konsekwencje tylko wobec urzędników prokuratury i skarbówki, którzy przez lata dręczyli tylko obu Panów, dałoby się oszczędzić 1/10 całego budżetu jaki ten kraj przeznacza obecnie na wszystkie badania i rozwój.

Pozostałe 90% pewnie udałoby się oszczędzić wyrzucając tysiące innych urzędników którzy męczą dziesiątki tysięcy mniejszych przedsiębiorców w drodze zaplanowanego spisku lub szczerej wiary we własną definicję dobra. W końcu wiem jako fakt, że udałoby się zaoszczędzić kilkadziesiąt milionów złotych, jakie wyjechały za granicę z kieszeni podatników tylko z powodu działalności prokurator Agaty Karwowskiej. Wiem, bo karty podróży na taką kwotę podpisywałem wielu biznesom sam niejako w imieniu i na zlecenie Pani prokurator właśnie.

Doskonale rozumiem rozżalenie niektórych gniewnych, bo w końcu również i liberalni demokraci, mamy przekonanie że najzwyczajniej oszukiwaliśmy się mówiąc, że zmiana jest związana ze zmianą pokolenia. Tymczasem jesteśmy świadkami bolszewickich ekscesów prawie naszych rówieśników. Gdyby tylko ludzie byli bardziej odważni i podawali częściej nazwiska do publicznej wiadomości, a podatnicy powszechnie wiedzieli ile jedna osoba potrafi naniszczyć, na pewno proces pojedynczych urzędników odbyłby się na ulicach.

Program Prawo i Sprawiedliwość, 2019

Najsmutniejsze w tym jest jednak nie to, że ludzie którzy podążają drogą bolszewizmu szczerze myślą że odczyniając miliardowe nakłady na rozwój innowacji “czynią dobro”. Najsmutniejsze jest to, że aby cokolwiek spróbować zrobić w zakresie zrealizowania powyższych priorytetów rządu, trzeba wydać nie dziesięć, dwadzieścia milionów, ale miliardów i to są pieniądze za które nie wybuduje się gdzieś m.in. wielu oddziałów kardiochirurgii noworodków, który na pewno uratowałby gdzieś tam na pewno życie dzieci z wielu mniejszych miasteczek i wioseczek.

Wszyscy płacimy naprawdę dużą cenę za tolerowanie ekscesów.