Zaskakujące jak niewiele osób interesuje się systemem podatkowym. Podobnoe niewiele osób wie, że płaci podatki, nie wspominając o posiadaniu wiedzy chociażby o podatku dochodowym.
Najmniej z nas zdaje sobie jednak sprawę, że system podatkowy to nie kompromis między różnymi pomysłami opodatkowania, a jednolity system różnych pomysłów na opodatkowanie. Oznacza to, że przejawia on zarówno koncepcje teorii niskich podatków oraz teorii wysokich podatków – w jednym. Nowoczesne systemy podatkowe oferują różne sposoby opodatkowania mniej jak i bardziej zamożnych, ale również odmienne sposoby opodatkowania różnych grup zawodowych i społecznych. Typowo przedsiębiorcy mają do wyboru niskie lub żadne podatki, zamożni wysokie lub odstraszające podatki, członkowie rodzin ulgi i zwolnienia, a rolnicy i naukowcy – dotacje. Między różnymi skrajnościami cały czas otwierane są nowe luki i powsają nowe środki przejściowe.
To czy jaką wysokość podatku wybierze zamożny przedsiębiorca z rodziną mieszkający na wsi – zależy tylko od jego indywidualnego wyboru, albowiem może chcieć płacić podatek jako zamożny albo jako przedsiębiorca albo jako członek rodziny lub rolnik. Najczęściej obeznany podatnik wybierze różne elementy systemu podatkowego z różnych perspektyw możliwości opodatkowania i jest to działanie całkowicie legalne i zgodne z intencjami jednego lub innego rządu – reprezentującego takie lub przeciwne poglądy na temat sprawiedliwości takich czy innych podatków. Nie ma i nie powinno być zgody co do jednego uniwersalnego systemu podatkowego obowiązującego na zawsze, a różnorodność różnych pomysłów, podatków oraz luk podatkowych zapowiadanych i wprowadzanych przez jedne lub inne partie polityczne – świadczy o pluralizmie i demokracji.
W obowiązującym schemacie podatkowym opodatkowane są jedynie dochody, jedynie z pracy, jedynie legalne. Nie ma nic o opodatkowaniu dochodów z majątku – np. z kapitału, inwestycji albo nieruchomości. W rezultacie – osoba, która zarobiła ponad 500 tys. z pracy, a więc wybitny menedżer lub bardzo wybitny specjalista, pracujący na więcej niż jednym etacie, zapłaci 75% podatku. Ale posiadacz milionowych inwestycji na giełdzie zapłaci jednocześnie 19% podatku.
Większość podatków dotyczy pracowników i osób prowadzących działalność gospodarczą. Jednocześnie liniowy, 19% podatek zapłacą firmy. Jeśli więc w miasteczku są dwa sklepy, albo dwie stacje benzynowe – jedna prowadzona przez lokalnego mieszkańca, druga prowadzona przez wielką firmę i obie przynoszą ten sam dochód – to lokalny mieszkaniec zapłaci 75% podatku, a wielka firma 19%. Ale niektóre nie zapłacą prawie nic – dzięki zjawisku tzw. optymalizacji podatkowej niektóre firmy, np. cyfrowe, nie płacą w Polsce realnie żadnych podatków. Owa propozycja to więc niszczenie lokalnej przedsiębiorczości – aby lepiej było wielkim i zagranicznym korporacjom.
Polskie prawo jest na tyle złożone i na tyle dziurawe, a proponowane podatki na tyle wysokie, że praktycznie nikt nie płaci wysokich stawek. Zamożni optymalizują swoje dochody. Jeśli nie praca – to działalność gospodarcza. Jeśli nie działalność – to spółka. Jeśli nie krajowa – to zagraniczna. Jeśli nie spółka – to fundacja, a to dopiero początek możliwości optymalizowania czy w przypadku jeszcze bardziej zaawansowanych systemów – obchodzenia podatków celem ich całkowitego unikania. Istnieją tysiące dziur w przepisach i setki kancelarii prawnych i podatkowych, które specjalizują się w ich obchodzeniu.