Syndrom Wysokiego Maku
Syndrom Wysokiego Maku (SWM) to zjawisko społeczne, w którym osoby o wyższym statusie, wpływie lub publicznej widoczności są krytykowane, ponieważ zostały sklasyfikowane jako lepsze od swoich rówieśników.
Termin ten wywodzi się z opowieści o starożytnym greckim tyranie, który przechodząc przez pole maków, obcinał głowy najwyższym, symbolizując w ten sposób sposób, w jaki różne osoby w różnorodnym społeczeństwie mogą być “ścięte do rozmiaru”. Mówi się, że pierwsze odniesienia do syndromu wysokiego maku możemy znaleźć już w książkach Herodota i w refleksjach Arystotelesa. Pojawiają się również w opowieści Livio o tyranie “Dumny Tarquino”. Wersja liberalno-demokratyczna tej samej postawy to tyrania większości – pojęcie spopularyzowane przez Alexisa de Tocqueville’a w XIX wieku. Chodzi o sytuację, w której większość społeczeństwa narzuca swoje gusta, przekonania i normy tak skutecznie, że jednostki myślące inaczej są uciszane nie przez władzę, lecz przez presję społeczną.
Korzenie syndromu wysokiego maku leżą w kulturze równości rozumianej nie jako równość szans, lecz jako równość wyników. W społeczeństwach, które historycznie cierpiały na nadmiar hierarchii – arystokracji, oligarchii, nepotyzmu – pojawiła się naturalna potrzeba egalitaryzmu. Problem zaczyna się wtedy, gdy egalitaryzm zamienia się w podejrzliwość wobec wszystkiego, co wystaje ponad przeciętność. Jedna z wielkich sprzeczności istoty ludzkiej ma związek z trudnością szczerego docenienia zalet drugiej osoby bez odczuwania żadnych negatywnych uczuć. Nie chodzi tu o zazdrość, ale o wyróżnianie się z tłumu. Zjawisko zespołu wysokiego maku jest powszechne w różnych kulturach, a jego wyraz może różnić się w zależności od norm i wartości kulturowych.
W niektórych społeczeństwach odzwierciedla on głęboko zakorzenione przekonanie o równości, tak że każda osoba, która wyróżnia się, zwłaszcza bez wyraźnego uzasadnienia, może budzić niechęć lub dezaprobatę. Syndrom wysokiego maku mówi nam, że kiedy ludzie zbytnio wyróżniają się w jakiejś dziedzinie, zaczynają budzić nienawiść w innych. Ta nienawiść nie może być nazywana zazdrością jako taką. Raczej wiąże się to z faktem, że sukces innych sprawia, że nasze ograniczenia stają się bardziej widoczne.
Syndrom jest powszechny na miejscach pracy, gdzie sukces, ambicja lub szybki awans kogoś mogą wywoływać niechęć, prowadząc do krytyki lub prób podważenia tej osoby. Może to również wystąpić, gdy ktoś jest postrzegany jako ktoś, kto przekracza swoją rolę, status lub pozycję. Syndrom często obserwuje się również w sferze publicznej, gdzie osoby odnoszące sukcesy, takie jak celebryci czy sportowcy, są intensywnie analizowane.
Media mogą skupiać się na ich błędach lub osobistych wadach jako sposób na “ścięcie ich do rozmiaru”. Syndrom może pojawić się również w środowiskach naukowych, gdzie wybitni studenci lub badacze mogą być krytykowani za wyróżnianie się lub nieprzestrzeganie normy. Najczęściej syndrom obserwujemy w relacjach osobistych i rodzinach, w których sukces jednostki może prowadzić do zazdrości lub niechęci innych.
Chociaż SWM może mieć negatywne skutki, zniechęcając do ambicji i tłumiąc indywidualny sukces, uważa się, że powstał jako mechanizm utrzymania społecznej spójności i zniechęcania do arogancji lub poczucia wyższości w społeczeństwie. Zjawisko to powoduje wycofanie wielu osób, które mogłyby w ten lub inny sposób dzielić się wiedzą i przykładem ze społeczeństwem, albo próby zamaskowania własnych zdolności poprzez nieszczere tłumaczenie ich przypadkiem lub jakąś inną nieprawdziwą okolicznością zewnętrzną.
W społeczeństwach, w których tyrania przeciętności nie pozwalają na pojawienie się wybitnych postaci, które mogą w pewnym sensie przewyższać tych, którzy sprawują lub uważają się za tych którzy sprawują władzę. Tyrania przeciętności może gubić indywidualizm, prowadzić do marnowania talentów, a nawet odbierać możliwość samorealizacji. Syndrom wysokiego maku i tyrania większości to dwie twarze tego samego lęku: że ktoś zburzy porządek, w którym czujemy się bezpiecznie. Ale społeczeństwo, które nie pozwala wyrastać swoim makom, kończy z polem płaskim jak beton.
Paradoks tej sytuacji polega na tym że zachęca się nas do wyróżnienia się od innych, ale jednocześnie określa się nam bardzo precyzyjne granice. Społeczeństwu chodzi o to żebyś przestrzegał pewnych parametrów, które oznaczają bycie człowiekiem sukcesu, a nie demonstrował ich życiem które mówi że żyję jak chcę, robiąc co chcę. Na przykład “pracownik miesiąca” to niekoniecznie ten, który przyniósł najwięcej zysku lub znalazł nowych klientów, ale raczej ten, który wzorowo spełnił wyznaczone mu cele.
W erze mediów społecznościowych syndrom wysokiego maku przeniósł się do cyfrowej przestrzeni. Przykładowo gdy ktoś publikuje ambitny projekt – pojawia się fala komentarzy o „chwalenie się”. Kiedy ktoś dzieli się sukcesem – natychmiast znajdzie się ktoś, kto przypomni mu o „szczęściu” lub „układach”. A gdy ktoś próbuje mówić z pasją i wizją – szybko zostaje nazwany „arogantem” lub „egocentrykiem”.
To tłumaczy, dlaczego tylu zdolnych ludzi w słowiańskiej przestrzeni kulturowej woli działać po cichu. Wielu przedsiębiorców, naukowców, artystów uczy się ukrywać sukces, żeby nie prowokować ataku. W efekcie powstaje kultura przeciętności, w której nie chodzi o to, by być dobrym – tylko by nie być zbyt dobrym.